Trzy miesiące temu moje życie, niespodziewanie dla mnie, zmieniło się. Miałam wszystko: wspaniałego mężczyznę, córkę, psa. I oto pewnego dnia mój mąż oznajmił mi, że poznał kogoś innego i zostawia mnie dla niej. Nic oczywiście nie zależało ode mnie, więc zaakceptowałam wszystko tak, jak było.
Już wtedy rozumiałam, że będzie ciężko. Przecież musiałabym sama zarabiać na życie i utrzymywać dziecko, co przy mojej niewielkiej pensji nie było łatwe. Pewnego dnia, gdy położyłam córkę spać i sama poszłam na spacer z psem, spotkałam kobietę.
Pogoda była zła: było bardzo zimno i padał deszcz. Ta kobieta siedziała sama, była w wieku emerytalnym. Obok niej na ławce leżała torba. Widać było, że kobiecie jest zimno, więc podeszłam do niej i zapytałam, czy mogę w czymś pomóc.
Kobieta spojrzała na mnie zmęczonym wzrokiem i powiedziała, że została wyproszona z domu. Było mi bardzo żal tej staruszki, więc zaprosiłam ją do siebie . Po przyjściu do domu dałam jej ciepły koc, zaparzyłam gorącą herbatę i dałam kolację.
Okazało się, że ma na imię Helena, teraz sama chciała mi opowiedzieć historię swojego życia.
Moja nowa znajoma ma córkę. Kobieta sama ją wychowywała, męża już od dawna nie ma. Pani Helena robiła wszystko, aby życie jej córki układało się jak najlepiej. Dużo pracowała, ale, być może, właśnie przez to, że matka większość czasu spędzała w pracy, córka wyrosła na niewdzięcznicę i w ogóle nie doceniała pracy matki.
Córka nigdzie nie pracowała, żyła przez wiele lat z pieniędzy matki, a dziś mówiła, że przez nią nie może sobie ułożyć życia, bo mieszka z nią w jednopokojowym mieszkaniu i nie może z tego powodu wyjść za mąż. Powiedziała matce, żeby się spakowała i pojechała zamieszkać z rodziną na wsi, matka jej przeszkadza. Tego wieczoru Helena została u mnie na noc.
Rano mój niespodziewany gość chciał wyjść, ale zaproponowałem jej, żeby została u nas. Z jakiegoś powodu ani przez chwilę nie zwątpiłam w tę kobietę. Ja mogłam iść do pracy, a Helena została z moją córką i wyprowadzała naszego psa. Staruszka chętnie przystała na moją propozycję.
Okazało się, że Helena ma swój dom za miastem, ładny, ale nie ma w nim ogrzewania. Stworzyłyśmy wspaniały związek. Zastąpiła mi nawet matkę. Moja córka ją uwielbiała, nazywała ją babcią i traktowała jak babcię.
Któregoś dnia pojechałyśmy razem obejrzeć domek Heleny. Był on w dobrym stanie. Otaczał nas las, a w pobliżu znajdowało się piękne jezioro. Byłam zachwycona pięknem przyrody. Dom był ładny, zadbany, widać było, że to prawdziwa gospodyni. Nagle podszedł do nas sąsiad i zaczęliśmy rozmawiać. Kiedy usłyszał, jaki los ją spotkał, powiedział, że sąsiedzi szybko zrobią jej dobry piec, wtedy będzie mogła grzać w domu i ugotować jedzenie.
Pani Helena miała szczęście, że w tak trudnym czasie miała na swojej drodze ludzi, którzy zgodzili się pomóc. Ja i moja córka pokochałyśmy ją i zaproponowałyśmy jej , aby zamieszkała z nami na stałe i pomagała nam. Ona chętnie się zgodziła.
W ten sposób obie z Heleną straciłyśmy rodzinę, ale znalazłyśmy nową i jesteśmy naprawdę szczęśliwe.