Nile pozwalam już moim krewnym na nocowanie.

Moi krewni ze wsi uważają mnie za niegościnną . Zdecydowanie się z nimi nie zgadzam. Uwielbiam gości, uwielbiam ich przyjmować.

Ale nie lubię niespodziewanych gości i tych, którzy zamierzają zostać na noc. Nie pozwalam na to. Sama znajduję dla nich odpowiedni hotel i dzwonię po taksówkę.

A dlaczego oni nie są zadowoleni, nie rozumiem. Przecież jestem gotowa spędzić z nimi cały dzień, zająć się nimi, jeździć z nimi po mieście i wszystko im pokazać. Ale do pewnego momentu.

Moi bliscy tego nie rozumieją, bo nasze mieszkanie jest duże i w zasadzie może pomieścić gości mniej lub bardziej komfortowo, jeśli tylko zechcą. Ale odbywa się to kosztem naszego komfortu! Kiedyś mieszkałam w hostelu i nie mam ochoty wracać do tamtych czasów. Ani na tydzień, ani nawet na jeden dzień. Nie jesteśmy już z mężem młodzi, żyjemy własnym życiem i każde odstępstwo od ustalonego harmonogramu jest dla nas obciążeniem.

Jesteśmy przyzwyczajeni do wczesnego chodzenia spać i wczesnego wstawania. I co, trzeba wtedy leżeć, aż szanowni goście się obudzą? Poza tym oboje bierzemy długie kąpiele. A jak mamy to robić, skoro mamy w domu gości. Oni też mogą potrzebować łazienki. Potem, nie można założyć szlafroka i wałków przy gościach, bo to jakoś tak nie wypada.

Tak, nawet niektórzy chcą przyjechać z dziećmi, a to jest zupełnie niedopuszczalne. Wychowaliśmy nasze dzieci, a płacz dzieci jest dla nas ciężarem.

I jeszcze jedno, ja nie potrzebuję dodatkowych osób w mojej kuchni. Ale jeśli ktoś śpi w domu, to rano będzie pędził do kuchni. Moi krewni uwielbiają dawać rady. A ja wiem, co i jak ugotować bez ich rad.

Uważam, że każdemu będzie znacznie wygodniej w hotelu niż u nas.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *