Mieszkałam z mężem przez siedem lat, a potem rozpętało się cpiekło. Nie, mój małżonek nigdy nie podniósł na mnie ręki, zawsze pomagał w domu i był bardzo uprzejmy. Nie o to chodzi! W pewnym momencie po prostu przestał mnie szanować…
Zaczął się skrzyć, rzucał oskarżenia i krzyczał. Udowadniał mi, że za mało zarabiam, marnuję jego pieniądze i w ogóle nic nie robię. Byłam tak wściekła! Owszem, zarabiam mniej niż on, ale mam wystarczająco dużo własnych pieniędzy. Nie mamy jeszcze dzieci. Może to jest główny problem…
Wynajmujemy dwupokojowe mieszkanie, a ja doskonale radzę sobie z płaceniem za swoją połowę. To właśnie powiedziałam mężowi. Potem spakowałam swoje rzeczy i przeniosłam je do drugiego pokoju. Do jego pokoju wysłałam konsolę i telewizor. I tak go nie oglądam. Nasze pokoje są odizolowane – żyjcie szczęśliwie! Na początku mój małżonek zaczął na mnie krzyczeć, nazywając mnie głupią. Milczałam i nie reagowałam. Potem nabrał pokory i nawet podziękował mi za tak wspaniałą okazję do udowodnienia swoich racji.
Minęły dwa tygodnie. W tym czasie poczułam wszystkie uroki życia singla. Nikt mnie nie stresuje, nie biegnę do domu, żeby ugotować obiad i zmniejszyłam rachunek za zakupy spożywcze. Ostatnio poszłam do salonu i zrobiłam sobie nową fryzurę. Zaoszczędzone pieniądze mogłam przeznaczyć na zakup sukienki i wiosennych butów. Po pracy mogę spędzić czas z koleżankami, pójść na spacer po mieście. Wcześniej to wszystko było dla poza zasięgiem. Z każdym dniem jestem coraz bardziej zadowolona z mojego nowego życia.
A co z moim mężem? Zły, niewyspany, głodny. Je tylko pierogi. Od czasu do czasu zrobi sobie jajko. Zapas czystych skarpet już się skończył, niedługo przyjdzie kolej na koszulki i koszule. Rzadko się myje i goli. Myślę, że wkrótce ludzie będą od niego stronić… Kilka razy mój małżonek próbował się pogodzić. Ja na razie się wstrzymuję. Po co mam się spieszyć, skoro naprawdę zaczęłam nowe życie! Bez skandali i upokorzeń! Postanowiłam tak: jeśli on będzie chciał się pogodzić na moich warunkach – pogodzimy się, jeśli zaproponuje rozwód – rozwiodę się! I naprawdę nie interesuje mnie, co będzie dalej. Ja sobie poradzę, ale on powinien się nad tym trochę bardziej zastanowić. Najważniejsze, że nie słyszę więcej oskarżeń i obelg pod swoim adresem!