Czasami, patrząc wstecz na błędy i głupie rzeczy, które popełniliśmy w młodości, jesteśmy zażenowani. Nie jestem wyjątkiem, też tak mam.
Kiedy byłem na studiach, na początku nie było mi łatwo nawiązać nowe znajomości. Wszyscy faceci jakoś szybko znajdowali sobie przyjaciół, a ja zawsze siedziałem sam, podsłuchując ich rozmowy.
Na mojej specjalności byli głównie faceci, dziewczyn było tylko kilka, więc najczęściej słyszałem, jak faceci rozmawiali albo o studiach czy pracy, albo o swoich dziewczynach. Sam nie miałem obsesji na punkcie tych ostatnich. Oczywiście chciałem mieć dziewczynę, ale z nimi miałem taką samą sytuację jak z kolegami – byłem szarą plamą, wtapiającą się w ścianę i nikt nie zwracał na mnie uwagi.
I wtedy podsłuchałem, jak koledzy wzdychają do pewnej aktorki. Uczyła się u nas na trzecim roku Była nieosiągalna i nikt nie odważył się z nią porozmawiać. Przypadkowo, zdezorientowany i zdenerwowany, okłamałem mojego partnera z laboratorium, że umawiam się z tą aktorką. Nie sądziłem nawet, że to zadziała, ale następnego dnia połowa grupy chciała się ze mną zaprzyjaźnić.
Zadawali mi pytania na jej temat, a ja odpowiadałem tylko na to, co mogłem znaleźć na jej mediach społecznościowych i co mi się wydawało. Kłamałem, że zabrałem ją do kawiarni, że poszliśmy do kina w weekend, że nawet znałem jej rodziców. Nie pamiętam wszystkich kłamstw, które powiedziałem, ale moje uszy płoną, gdy próbuję przypomnieć sobie szczegóły.
Wszyscy w grupie wierzyli mi bezwarunkowo, z wyjątkiem partnera, z którym często byliśmy sparowani w projektach. Powiedział z grymasem, że wszystko wymyślam, że ona ma innego chłopaka. Ale nikt go nie słuchał
Wszystko wyszło na jaw w sylwestra. Zorganizowaliśmy imprezę dla naszej grupy, kilka stolików było zarezerwowanych w kawiarni. Wszyscy moi znajomi błagali mnie, żebym zabrał ze sobą dziewczynę, ale ja nie miałem odwagi żeby zaryzykować i do niej podejść lub zadzwonić. Ona nawet nie wiedziała o moim istnieniu, jak mi się wydawało.
Na początku wieczoru byłem zmuszony ponownie okłamać kolegów. Powiedziałem, że dziewczyna też ma swoją imprezę i nie może być w dwóch miejscach jednocześnie, a tu nagle, tak jak w romantycznych filmach, tak piękna i nieosiągalna, weszła do kawiarni. Pod ramię z innym kolegą. Wszyscy byli w szoku, łącznie ze mną.
– To twoja dziewczyna – krzyknął jeden z chłopaków. – Dlaczego ona jest z nim?
Dziewczyna podeszła ze swoim towarzyszem i zwróciła się do mnie z uśmiechem:
– Bo ja właściwie jestem jego dziewczyną. Tak? – zapytała mnie, czekając na potwierdzenie.
To był najgorszy dzień w moim życiu. Bardzo się wstydziłem pokazać po nim na uczelni, chciałam wziąć dziekankę albo zmienić uczelnię, ale przyjaciele mnie wspierali. Śmiali się z tej sytuacji i mówili, że przynajmniej w moich marzeniach spotkałem taką dziewczynę.
Praktycznie nigdy potem nie wspominaliśmy tej historii, ale ja czasem pamiętam, jak bardzo wstydziłem się po tym kłamstwie. Właściwie dlatego, że wiem, jak wielkie i głupie może być kłamstwo, jak niespodziewanie może się rozwinąć i do czego może doprowadzić, staram się nigdy nie kłamać, nawet w drobnych sprawach. Szczerością można też znaleźć odzew u innych ludzi.