Syn kolegi musiał się ożenić, gdy okazało się, że dziewczyna spodziewa się dziecka. Oboje byli młodzi, nieprzygotowani do obowiązków i dzieci. I o ile on jeszcze jakoś wyobrażał sobie życie małżeńskie i ojcostwo, nie bez pomocy matki i ojca, to ona bała się wszystkiego i nie chciała brać odpowiedzialności. Ludzie mówili, że po urodzeniu dziecka obudzi się w niej instynkt macierzyński ale nic takiego się nie stało. Starała się spędzać jak najmniej czasu w domu ze swoją płaczącą córką, zostawiała ją babci i mężowi.
Pewnego dnia została sama z dzieckiem, bo jej krewni wyjechali, a dziewczynka miała wysoką gorączkę. Jej matka nawet nie zorientowała się, że dziewczynka jest rozpalona, dopiero babcia, po powrocie zauważyła, że dziecko jest chore. Zadzwoniła po karetkę pogotowia. Lekarze przez kilka dni próbowali wyleczyć dziecko, a matka miała to gdzieś. Nawet nie próbowała odwiedzać córki lub chociaż zostać z nią w szpitalu, zostawiła to babci.
Były o to kłótnie z mężem, obwiniał ją, że prawie stracili córkę, a ona powiedziała: “Gdybyśmy ją stracili, nic by się nie stało, byłoby mniej problemów”.
Nastąpił rozwód, samotne wychowywanie dziecka. Ojciec został z córką. Po jakimś czasie bardzo zachorował. Jego matka była w podeszłym wieku, nie mogła wiele pomóc przy ośmioletnim dziecku. Któregoś dnia spotkał swoją byłą żonę w szpitalu. Była tam pielęgniarką. Wczesne małżeństwo i urodzenie dziecka nie pozwoliło jej pójść na upragnione studia, zdobyć zawód, o którym marzyła, a po rozwodzie udało się to osiągnąć. Teraz pracowała na oddziale położniczym i każde nowe życie uważała za święte.
Długo gawędzili o wszystkim, o córce też, a potem do rozmowy wślizgnęła się prośba:
– Wracaj. Mama nie może sama jej wychowywać. Nikt nie wie, ile jej zostało, mi też, a jeśli nie zdążymy, mała trafi do sierocińca. Więc proszę, wróć.
Jakby czekała na taką ofertę. Powiedziała, że musi się zastanowić, ale pod koniec dnia zgodziła się. Teściowa na początku źle ją traktowała, dużo gorzej niż na początku ich małżeństwa, ale po tym jak zauważyła jak synowa się zmieniła, wyluzowała i stała się łagodniejsza. Mąż odzyskał siły, wrócił do domu.
Nikt nie wie, jak ludzie mogą się zmieniać i jak życie się potoczy. Wydaje się, że jest jak prosta droga, ale dla niektórych jest to droga okrężna, po której krążą i krążą, aż znowu się zderzą.
