Zawsze mieszkaliśmy z moim tatą i dziadkami. Kiedy ja i moja siostra zadawałyśmy pytania, dlaczego inne dzieci mają mamę, a my nie, tata bardzo delikatnie podpowiadał nam, że my też mamy mamę, tylko że jest daleko i ma własne życie. Jest mnóstwo dzieci, które dorastają w rodzinach z jednym rodzicem, ale my mamy ich troje! Babcia i dziadek bardzo nas kochali. Nigdy nie zapomnę, jak dziadek opowiadał nam bajki na dobranoc i jak babcia piekła nam smaczne placki z wiśniami.
To było wspaniałe dzieciństwo, które zabrała nam mama. Tata harował jak wół i dostał zawału w pracy. Straciliśmy go, ale życzliwi ludzie z jego pracy nie raz zbierali pieniądze dla jego córek, a babcia i dziadek nie chcieli pieniędzy. I wtedy pojawiła się moja mama. Zażądała prawnej opieki i zabrała nas.
Moja młodsza siostra chętniej poszła niż ja, ale później obie bardzo tego żałowałyśmy. Mama nas nie lubiła. Zabrała nas do drugiej babci na wieś , gdzie zapomniałyśmy, co znaczy miłość i opieka. Chodziłyśmy do szkoły w sąsiednim miasteczku, a po szkole i w weekendy była praca w ogrodzie. Druga babcia nigdy nie powiedziała miłego słowa, a my nie mogliśmy wrócić do naszej prawdziwej rodziny, bo moja mama powiedziała, że nigdy nas nie puści.
Wróciłyśmy do babci wiele lat później, jako dorosłe. Dziadka już wtedy nie było, ale babcia przyjęła nas z otwartymi ramionami. Możemy spędzać z nią wystarczająco dużo czasu, a ona kocha nas tak samo, tylko teraz nie jesteśmy już dziećmi. Mamy studia, pracę, jakieś plany na życie rodzinne, a dzieciństwo już dawno minęło…