Teściowa chce oddać synowi swoje stare meble. “Moja mama nigdy by tego nie zrobiła” – powiedziała synowa.

Postanowiłam oddać synowi swoje stare meble z sypialni i kuchni.  Andrzej od 5 lat mieszka z Kaśką, ale przez ten czas prawie niczego  się nie dorobili. Brakuje im wyposażenia, mebli, oni nawet śpią na powietrznym materacu. Któregoś dnia powiedziałam Andrzejowi, że właśnie z mężem wymieniamy meble, i  może zabrać nasz stary tapczan i dwie szafki. Ucieszył się i powiedział,  że pogada z Kaśką. Okazało się jednak, że synowa nie jest zadowolona z naszej oferty. Powiedziała, że jej matka nigdy nie dałaby córce używanych, starych mebli!

Te nasze stare meble są jeszcze w dobrym stanie. Szafki są solidne,  drewniane i były bardzo drogie, tapczan też swoje kosztował (mąż i ja dobrze zarabiamy i mogliśmy sobie na to pozwolić).

Oczywiście czas minął i pora trochę zmienić. Chcemy mieć w domu coś nowego i mamy na to pieniądze.

A poprzednie meble wyglądają przyzwoicie! Będzie służyć przez wiele lat. Aż szkoda je wyrzucić! Na ich sprzedaży nie zyskamy zbyt wiele. Krzątanie się, szukanie kupców, wystawianie zdjęć. Komu potrzebne są te wszystkie kłopoty?

– Chcecie nam tylko dać niepotrzebne śmieci – mówi Kaśka.
– Życzę ci jak najlepiej! – Mówię jej. – przecież wy nic nie macie, słychać u was nawet echo. Daję dobre rzeczy, a ty wciąż nie jesteś zadowolona.

Pomogłam już młodym ludziom z mieszkaniem. Sprzedałam swój domek letniskowy i zostało mi jeszcze trochę pieniędzy. Młodzi dołożyli kwotę, którą mieli i kupili dwupokojowe mieszkanie. Mieli nadzieję, że jak będą mieli dzieci, to będzie im się wygodnie żyło. Pożyczyłam od siostry pieniądze na remont. To było niewiele, mogli to spłacić.

Nie mieliśmy z mężem wpływu na to, jak młodzi zarządzają swoimi finansami. Powiedzieliśmy im, że są dorośli i samodzielni, więc wszystkie decyzje będą podejmować sami. Kiedy więc moja synowa próbuje ganić i mówić, że jej matka myśli inaczej, pozostaje nam tylko wzruszyć ramionami.
Dzieci wykonały kilka prostych napraw w mieszkaniu.

Wybieliły ściany i położyły linoleum. Ale na meble nie ma pieniędzy. Syn nie chce nic więcej pożyczyć, ale oni żyją wśród gołych ścian z kilkoma taboretami i materacem. No cóż, od czegoś trzeba zacząć. Postanowiłam jednak, że i tutaj im pomogę.

– Mam kuchnię w zabudowie, można ją zdemontować i ponownie zamontować u was – mówię młodym. – To i tak bardziej przystępne niż nowa. Mam okap i kuchenkę. A meble w sypialni są jak nowe.

Syn wydawał się zadowolony, ale synowa nie jest zadowolona.

Rozumiem, że to powoduje kłótnie w młodej rodzinie. Kaśka zapewne uważa, że starsi ludzie nie potrzebują nowych mebli. Uważa, że poprawniej byłoby w drugą stronę – żeby młoda rodzina dostała nowe meble.

Ale co jeśli ona ma rację? Może rzeczywiście nie wygląda to dobrze, że dajemy synowi to, czego nie potrzebujemy, a sobie kupujemy nowe? Nie zastanawiałam się nad tym. Chociaż myślę, że moja synowa mogłaby się trochę ucieszyć!

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *