Wszystko układało się dobrze dla pary, dopóki nie pojawiła się kwestia przeprowadzki. Mieszkali w wynajętym mieszkaniu, właściciele byli wspaniali, przez trzy lata nigdy nie podnieśli ceny. Mieli w tym mieszkaniu również wystarczająco dużo miejsca, ale dziewczyna chciała czegoś nowego, czegoś wyjątkowego.
Od lat wydawali oszczędności na podróże, a kiedy byli już prawie spłukani, dziewczyna powiedziała, że pilnie potrzebują mieszkania, kupionego, a nie wynajmowanego, bo myślą o posiadaniu dzieci. Jej mąż oczywiście przytaknął, wszędzie chodzi za żoną i robi wszystko tak, jak ona każe.
Już umówiła się z rodzicami na zamianę mieszkania, tj. rodzice zamienią swoje większe na mniejsze, a pieniądze z zamiany dadzą małżeństwu, a teraz syn przyszedł do nas z tą samą prośbą.
– Po co wam trzypokojowe mieszkanie? Jeden pokój w zupełności wam wystarczy – powiedział.
Bardzo rozzłościł żonę, a ja starałem się udzielić mu rady, aby syn dobrze się zastanowił i wczuł się w nasze położenie.
– Sprzedamy więc mieszkanie i przeniesiemy się do malutkiego jednopokojowego mieszkania, ale one kosztują teraz prawie tyle, co trzypokojowe, dostaniesz grosze. Sam też nic nie kupisz. Nie słuchaj żony, na razie oszczędzaj, a jak przyjdą dzieci, to pomyślimy o tym.
– Ty nie rozumiesz!!! Ona kazała mi to załatwić albo mnie nie zostawi. Jej rodzice dali pieniądze, a ty i matka nie chcecie pomóc swojemu jedynemu dziecku?
– Jeśli działa ci na nerwy i stawia ultimatum, to może wcale jej nie potrzebujesz. Pomyśl zanim będzie za późno…
– To jest moja rodzina i moje życie, nie dawaj mi rad, tato! – wściekł się mój syn. – Kocham swoją żonę i nie zostawię jej.
Syn wyjechał, teraz nie odbiera telefonów i podejrzewam, że nie będzie ich odbierał, dopóki nie zgodzimy się sprzedać mieszkania, biorąc w zamian coś małego. Zaślepiony miłością i głupotą ukochanej.
