Niesamowicie denerwują mnie kobiety, które mają o sobie zbyt wysokie mniemanie tylko dlatego, że urodziły się z ładną buzią i umiejętnie wykorzystują swoją atrakcyjność. Moja żona jest właśnie taką kobietą. Od dawna nie jest młoda i nie chodzi o to, że nie jest ładna, ale ciągle wspomina dawne czasy, kiedy to ganiali za nią chłopacy, a ja byłem zazdrosny i biłem się o nią ze wszystkimi.
Kiedy byłem młody, chciałem mieć dziewczynę, na którą będzie się przyjemnie patrzyło, a to, co zrobi ze swoim życiem, nie miało dla mnie większego znaczenia. Nie myślałem o tym. Moja babcia pracowała, moja matka również , a w naszym postępowym świecie każdy może i powinien pracować. Ale to nie dotyczyło Sandry. Jest piękna, a mnie toleruje tylko dlatego, że jestem pracowity.
Nie mamy małżeństwa, tylko jakąś niesprawiedliwą wymianę. Płacę jej, a i tak nie ma czego oglądać. Mam dość oglądania jej w czterech ścianach bez hobby, bez pracy. Przez dwanaście lat naszego małżeństwa nigdy nie dała mi prezentu. Na to trzeba wydać pieniądze, a ona ich nie ma.
– Wszystkie twoje znajome pracują. Nie jest ci głupio, że one pracują, a ty cały czas siedzisz w domu? – Jakoś po pracy znowu mnie kręciło do uwag.
Miałem ciężki dzień, miałem dużo do zrobienia i byłem zmęczony, a w domu czekała na mnie głośna, podekscytowana Sandra. Chciała, żebym ją zabrał na miasto, podczas gdy ja chciałem po prostu iść do łóżka.
– Dlaczego miałoby mi być głupio? One mi zazdroszczą, że mam taką możliwość. Więc pracuj ciężej, mój kochany. Jeśli nie chcesz ze mną iść, daj mi pieniądze na kolację.
Taka postawa szczerze mnie denerwowała, a ignorowanie przez nią mojego zmęczenia obrażało mnie.
– Zrób sobie kanapki- odpowiedziałem. – Albo wykorzystaj kupon “Darmowa kolacja dla piękności”. Ach… zdaje się, że czegoś takiego nie ma.
– Nie bądź sarkastyczny – powiedziała ze złością. – Inaczej cię zostawię! Czy wiesz, ile osób chce mojej ręki i serca?
– Jak chcesz to idź.
Czy ją obraziłem, czy po prostu chciała dać mi nauczkę, ale nie wróciła na noc do domu. Rano zadzwoniła do mnie jej mama. Była taka sama jak jej córka, głowa do góry, standardy też.
– Wyrzuciłeś Sandrę z domu? Co ona ci zrobiła? Znosiła cię jak głupia!
– Kto tu kogo znosił – powiedziałem – Czy wróci do domu, czy nie, to jej problem. Ale jeśli chce wrócić, to niech lepiej najpierw znajdzie pracę. Chcę zobaczyć, jak zapłaci za mieszkanie i swoje wydatki z własnej kieszeni.