Moja starsza siostra planuje remont i prosi nas o pomoc finansową. I nie chce pożyczyć pieniędzy, chce, żebyśmy jej je dali.

Na początku wydało mi się dziwne, że Barbara zaprosiła mnie do siebie. Zawsze wściekała się, gdy chciałam do niej przyjechać z synem, nie chciała też, bym jeździła do niej w święta.

– Mieszkanie jest bardzo małe, nie ma w nim miejsca – mówiła, przemierzając trzy przestronne pokoje, które dostała po rozwodzie.

Okolica, w której mieszkała Barbara i dwójka jej dzieci, była cicha i wygodna. Dom wychodził na szkołę, w pobliżu był basen, ładny park i mały las, a każdy rodzaj transportu był dostępny. Ogólnie rzecz biorąc, nie może narzekać.

– Barbara promieniała szczęściem, gdy siedziała przy kuchennym stole ze mną i  matką. – Postanowiłam w końcu zrobić tu jakiś remont. Chcę ponownie wycyklinować te okropne drewniane podłogi i zmienić kilka mebli. To brzmi tak łatwo i prosto, ale w rzeczywistości wymaga dużo czasu i pieniędzy. Muszę wynająć ekipę, ale trochę brakuje mi pieniędzy. Jesteś moją siostrą, nie możesz mi pomóc?

Od razu przyjęłam prośbę ze sceptycyzmem. Remont nie pali się, nic nie zaczęła, a można było stopniowo robić. W tym miesiącu kupić tapetę i klej do jednego pokoju, meble też, i tak powoli pomieszczenie za pomieszczeniem.

– Sorry, sami nie mamy tyle – powiedziałam, mając nadzieję, że to zakończy prośbę.
– Wiem, ile zarabia twój mąż – powiedziała Barbara. Cały czas pomagasz jego rodzinie.

Ku mojemu zaskoczeniu matka poparła moją siostrę. Powiedziała, że porozmawia z ojcem i przekażą Barbarze część oszczędności, a potem zaczęła mnie zachęcać do pomocy siostrze.

– Pomóż swojej siostrze. Wiesz, że nie jest jej łatwo samej z dziećmi, w tym tempie nigdy nie doprowadzi mieszkania do porządku. Jeśli nie pomożemy, wszystko rozsypie się w pył.
– Ile chcesz, żebyśmy ci pożyczyli?

Oczy Barbary rozszerzyły się ze zdumienia.

– Pożyczyć? – Zapytała. – Nie mogę wam tego oddać. Proszę, żebyście mi dali. Co tylko możesz. Żebyśmy mogli obchodzić święta tutaj. I będziesz mogła częściej przyjeżdżać.

Już widziałam, jak mogę tu przyjechać, jak chętnie mnie tu przyjęto.

– Zastanowię się nad tym – powiedziałam wymijająco.

W domu opowiedziałam tę historię mężowi, a on również był zaskoczony bezczelnością Barbary. Nie jesteśmy instytucją charytatywną, żeby dawać jej takie pieniądze za nic.

Postanowiliśmy nie dawać nic, a teraz zastanawiamy się, jak delikatnie powiedzieć o tym Barbarze. Tak, żeby jej nie obrazić i żeby raz na zawsze skończył się temat z pieniędzmi.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *