Moja rodzona matka nienawidziła mnie od dzieciństwa. Byłem dzieckiem niechcianym i niekochanym, ponieważ byłem czwartym dzieckiem w rodzinie i byłem ciężarem dla mojej matki. Na nic nie starczało pieniędzy, a oprócz mnie w rodzinie były jeszcze dwie siostry i jeden brat. Brat był najstarszy i nieznośny, słyszałem o nim wiele złych historii – palił, kradł pieniądze mamie i babci, był częstym gościem w lombardach, przez co rodzina nienawidziła go jeszcze bardziej niż mnie.
Sprawiał im wiele kłopotów, a moja matka uważała, że skoro jestem chłopcem, to na pewno będę taki jak on. W końcu niejeden mąż ją porzucił i nigdy nie miała ojca, zatem jej synów można było jej odebrać lub wyrzucić. Ponieważ wcześniej mieli o mnie złe zdanie, nie próbowałem niczego zmieniać.
Z powodu rodziny i ciągłych oskarżeń, że jestem bezużyteczny, uczyłem się kiepsko, nie wzbudzałem nadziei i miałem niską samoocenę. Zawsze uważałem, że kobiety są silniejsze, mądrzejsze ode mnie. Pewnego dnia poznałem Sarę. Ona również była silna i niezależna, potrafiła postawić na swoim, ale wydobyła też ze mnie mężczyznę. Podniosła moją samoocenę i nauczyła mnie odpowiedzialności i poczucia, że jestem tak samo ważny jak ona.
Mieliśmy równość w rodzinie i wychowywaliśmy nasze dzieci z takimi samymi przekonaniami. Ogólnie miałem wspaniałą własną rodzinę, ale skrycie podziwiałam też rodziców Sary. Miała mamę, tatę i dziadka, a wszyscy bardzo ją kochali i dbali o nią. Oni również kochali swoje wnuki, a mnie kochali jako swojego syna.
Moja mama od czasu naszego ślubu nie była u nas ani razu i nie chciała patrzeć na swoje wnuki, dopóki nie skończyły trzech miesięcy, powołując się na to, że to przynosi pecha. Nigdy nie wydała na moje dzieci ani grosza z własnych pieniędzy, ale mój teść i teściowa zawsze rozpieszczali je prezentami.
Kiedyś teść przyniósł dzieciom na Sylwestra paczki słodyczy ze sklepu. Takie paczki wcześniej widziałem tylko u starszych sióstr, a sam rzadko coś dostawałem. Wzruszyło mnie to – ja nie mogłem dostać tych cukierków, ale moje dzieci mogły. Zarówno ode mnie, jak i od ich ukochanego dziadka.
– Nie czuj się źle – zażartował z uśmiechem mój teść – Tobie i Sarze też coś przyniosłem.
Pudełko czekoladek wręczył mnie i mojej żonie.
Nigdy nie czułem się tak szczęśliwy i wdzięczny za wszystko. Znalazłem prawdziwą rodzinę, w której byłem kochany i doceniany. Jak to dobrze, że spotkałem takich ludzi, którzy dają mi miłość i którzy przyjmują moją!