Nie lubię umawiać się z Moniką. Jest ciężką osobą. Wie wszystko lepiej niż inni; wygląda lepiej niż inni; jej mąż jest lepszy niż inni. Od liceum lubi udzielać wszystkim rad, bo kiedyś była uważana za najładniejszą dziewczynę w klasie. Od tego czasu rozciąga się jej miłość do wszelkiego rodzaju kosmetyków, dziwacznej gimnastyki i porad. To ostatnie uwielbia najbardziej.
Z Moniką piszemy w sieci, ciągle podsyła mi treningi online lub techniki od kanapowych ekspertów, które mają usunąć garb na plecach. A ja nie mam garbu!
Mój mąż mówi, że ona celowo obniża samoocenę innych, bo inaczej nie może podnieść swojej, a ja nawet nie wiem, co mam myśleć. No dobra, ale na urodziny naszej wspólnej przyjaciółki podarowała jej książkę z poradami dotyczącymi dbania o siebie. Książkę którą sama napisała. Podobną “publikację ” dostała już nasza inna koleżanka, a mi Monika podpowiedziała, że jestem następna w kolejce, bo zbliżają się moje urodziny.
Spojrzałam na te wskazówki … I tam wszystko jest opisane, jakie jej koleżanki są grube i brzydkie. Na przykład pierwsza wskazówka mówi, że trzeba pilnować wagi i nawet nie myśleć o słodyczach. Trzeba spać “wystarczająco dużo”, ale nie cały dzień. Ćwiczyć minimalnie (w załączeniu linki do filmików, które podobno robi). Nie jeść mięsa, bo to martwe mięso! Zadbać o zdrowie psychiczne, unikając stresu. Kupić kilka stylowych ubrań. Przycinać włosy (długie włosy sprawiają, że wyglądasz staro). I główna rada – spraw, by wnuki w miejscach publicznych mówiły do ciebie “mamo”.
Monika uważa, że odkryła wielką filozofię pięćdziesięciolatek i jej rady są zdroworozsądkowe, a ja uważam, że mój mąż i moja rodzina kochają mnie za to, kim jestem. Że jedzenie słodyczy, kiedy naprawdę mam na to ochotę, nawet ze szkodą dla figury, jest w porządku. Jedzenie mięsa, przy okazji, też. Stresu nie zawsze da się uniknąć, niestety, bo wszyscy jesteśmy ludźmi i mu ulegamy. Ubrania powinny być nie tyle stylowe, co wygodne. No i włosy, oczywiście. A o wnukach… Tak długo czekałam, aż moja córka będzie miała kogoś i będę mogła rozpieszczać jej dzieci, że cieszy mnie długo wyczekiwane słowo “babcia”.
Rada, którą dałabym sobie i innym kobietom po pięćdziesiątce, to nie słuchać takich ludzi jak Monika. Żyjesz na tym świecie wystarczająco długo, aby samodzielnie zdecydować, jak chcesz lub nie chcesz wyglądać.