Całe życie byłem przekonany, że jestem jedynakiem, tak jak moi rodzice. Tata miał mnóstwo zabawnych historii z dzieciństwa, ale wszystkie z przyjaciółmi, i czasami wzdychał, mówiąc, że żałuje, że nie dorastał mając brata czy siostrę, i że ja dorastam w ten sam sposób. Byłoby o wiele fajniej z rodzeństwem. Mama zgadzała się z grzeczności, choć wiem, że cieszyła się z dorastania jako jedynaczka.
Nawet w dorosłym życiu dziadkowie bardzo nam pomagali i rozpieszczali mnie, jako jedynego wnuka. Ponieważ nikt nigdy nie wspominał o innych krewnych, myślałem, że nasza rodzina jest mała.
Kiedy skończyłem osiemnaście lat i zdałem egzaminy wstępie na studia, moja matka zachorowała. Mojego ojca już wtedy nie było – zginął w wypadku kilka lat wcześniej. Matka potrzebowała dużo pieniędzy na leczenie, których dziadkowie nie mieli.
I wtedy dziadkowie najwyraźniej przezwyciężyli dawne urazy i nawiązali kontakt z córką, o której nie myśleli od lat.
Wtedy dowiedziałem się, jak było: ciotka była starsza od mojej matki o sześć lat, a w wieku osiemnastu lat wyszła za mąż za mężczyznę z Izraela. Moi dziadkowie byli zdenerwowani, że nikt się z nimi nie konsultował, a ciotka myślała o wyprowadzce, zostawiając rodziców. Później, kiedy próbowała się pogodzić i wspierać finansowo rodziców, ci powiedzieli, że nic od niej nie potrzebują i nie utrzymywali z nią kontaktu.
Moja matka też miała pretensje do siostry, bo ona po prostu porzuciła rodzinę dla jakiejś miłości. Jednak dla dobra mojej matki, jej siostra i mąż po raz pierwszy od dłuższego czasu polecieli w rodzinne strony. Zaproponowali, że zabiorą moją mamę do siebie, bo mają lepszą medycynę, znajomości i możliwości, a mnie zaproponowali, żebym też się przeprowadził.
Wystarczy, że poprawię swój angielski i można spróbować pójść tam na uniwersytet. Dadzą nam mieszkanie, zapewnią wszystko, czego potrzebujemy, trzeba tylko zgodzić się na opuszczenie dziadków i dla dobra mojej mamy i mojej przyszłości zdecydować się na przeprowadzkę.
Mama jest w fatalnym stanie, już zgodziła się na wyjazd, a ja jestem rozdarty. Z jednej strony muszę jechać z nią i być przy niej, a z drugiej – zająć się dziadkami. W każdym razie nie wiem, co robić…