Córka bała się przedstawić swojego chłopaka i ukrywała go, bo nie pochodził z zamożnej rodziny

Wesoła kobieta po pięćdziesiątce dostała niedawno pracę w salonie kosmetycznym. Jest zawsze w świetnym humorze, wesoła, aktywna i dobrze pracuje. Właścicielka jest nią absolutnie zachwycona, ja również. Ona jest fryzjerką, a ja robię manicure, i rozmawiamy ze sobą, kiedy jest na to czas. W pracy najczęściej rozmawiamy o naszych dzieciach, wnukach, poprzednich pracach i tak dalej. Czasem wydaje się, że nie ma o czym opowiadać, a potem zaczynasz mówić o swojej córce i okazuje się, że ona też ma córkę. Ty mówisz o swoim zięciu, a ona o swoim.

W trakcie rozmowy skarżyłam się, że dzieciom nie spieszy się do wnuków, choć żyją dobrze, stać ich na to, tylko mówią, że nie starcza im czasu dla siebie i dlatego  podróżują i w ogóle nie myślą o dzieciach.

Moja koleżanka powiedziała, że u niej sytuacja jest nieco podobna, ale ona nie ma w zwyczaju naciskać na swoje dzieci. Jej córka przez długi czas ukrywała przed nią tożsamość zięcia. Był to prosty chłopak bez grosza przy duszy, studiował, pracował na pół etatu, ale musiał pomagać rodzinie przy młodszym rodzeństwie, więc nie mógł kupić własnego lokum, mieszkał z kolegą w akademiku i każdemu mógł się wydawać nieodpowiednią partią. Najważniejsze jednak było to, że był bardzo zakochany. Dla dobra dziewczyny starał się ze szczególną gorliwością i bał się spotkać z jej rodzicami, by nie zostać odrzuconym.

Przyszła teściowa poznała go na trzy miesiące przed ślubem, kiedy wszystko było już załatwione. Urządzono bardzo skromną uroczystość w gronie kilku przyjaciół. Facet niepotrzebnie się martwił, kobieta od razu go polubiła. Łatwo podchwytywali nawzajem tematy i znajdowali wspólny język, a po nim było widać, że szaleje za panną młodą.

– Nawet nie rozumiałam, dlaczego bała się nas sobie przedstawić, – powiedziała koleżanka o swojej córce – zna mnie, nie jestem typem osoby, która ugania się za bogatymi facetami, mój mąż był ze wsi,  po ślubie z pomocą moich rodziców odnalazł się w mieście. Najważniejsze to, by był dobrym człowiekiem, kochał moją córkę i znał granice w alkoholu. A reszta przyjdzie z czasem.

Nie mogłam się w pełni zgodzić. Znam wiele osób, które żyją biednie i w nieszczęśliwych małżeństwach, ale jeśli ciągle obawiasz się, że twoje życie potoczy się źle, to naprawdę może się tak stać.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *