Mój przyjaciel po sześćdziesiątce dużo podróżuje, a moje dzieci nie pozwalają mi nigdzie wyjechać.

Mój najlepszy przyjaciel z młodości bardzo się zmienił, gdy przeszedł na emeryturę. Wcześniej pracował bez końca, utrzymywał całą rodzinę, próbował urządzić też dzieci. A potem nagle się rozwiódł, sprzedał dom ojca, który służył mu za letniskowy i pognał za granicę. Zaczął aktywnie prowadzić portale społecznościowe, często aktualizując je o nowe zdjęcia z geolokalizacji. Podróżował po Europie, pojechał do Ameryki, a ostatnio zamieścił zdjęcia z Turcji.

Zastanawiałem się, czy naprawdę miał wystarczająco dużo pieniędzy ze sprzedaży domu, aby pokryć wszystkie te podróże. Zapytałem go przy okazji, kiedy rozmawialiśmy przez messenger, a on powiedział, że oczywiście nie ma dość, ale jego dzieci pomagają mu i wysyłają pieniądze, aby mógł dalej cieszyć się życiem. Nie jest szczególnie rozrzutny, szuka noclegu przez wolontariuszy lub zatrzymuje się w tanich hostelach, może też spędzić noc na plaży, ogólnie nie planuje powrotu do domu.

Ja też chciałbym gdzieś pojechać. Niech to nie będzie  długa podróż, ale na kilka tygodni. Nigdy nie byłem za granicą. Widziałem tylko zdjęcia innych ludzi. Moje dzieci miały więcej szczęścia, były w niektórych miejscach na wycieczkach last minute. Jednak gdy przyszedłem z taką prośbą, pytając ile to będzie kosztować i czy mogę jechać, córka się roześmiała.

– Tato, daj spokój, co to za wycieczka? – Uznała mój żart za przezabawny. – A kto będzie odwoził dzieci do szkoły? Przecież same jeszcze nie potrafią. I jak ty, taki stary, możesz gdzieś jechać? Co będzie, jak się tam rozchorujesz? Nie znasz języka, więc nie wymyślaj.

Zięciowi też opowiedziała mój pomysł, żeby razem mogli się ze mnie pośmiać. Dla mnie to nie jest śmieszne. Ja chcę gdzieś wyjechać. Mogę też sprzedać swoje mieszkanie – dzieci mają swoje obok. I wtedy pojadę, gdzie zechcę, bo nikt nie chce mi pomóc. Moja córka i zięć będą się śmiać, gdy zadzwonią do mieszkania z prośbą o podwiezienie wnuków, a inni ludzie otworzą im drzwi!

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *