Babcia wróciła z wakacji i dała wnuczce sukienkę, którą kupiła we Włoszech. Powiedziała, że ta sukienka jest na specjalne święta i okazje, i że nie może jej nosić na co dzień.
Niestety dla Anny w najbliższym czasie nie były zaplanowane takie okazje, z istotnych wydarzeń był tylko występ chóru dziecięcego , na który dziewczynka chodziła z inicjatywy mamy i babci, nie bardzo ciesząc się z dość nudnych prób.
Za to w szafie wisiała oszałamiająca sukienka, którą chciała założyć i poczuć się jak księżniczka! Ania zaczęła się starać z niespotykaną pilnością na zajęciach, aby dyrektor chóru nie usunął jej nagle z obsady na występ. Śpiewała w domu, śpiewała w przedszkolu, rodzice i babcia znali już na pamięć słowa piosenek na występ, a Ania nie popadała w samozadowolenie, ćwicząc intonację.
I oto nadszedł długo oczekiwany dzień! Po wyciągnięciu sukienki z szafy dziewczynce wydawało się, że wyleciała sama i objęła jej figurę. Mama dodała do sukienki jasnoróżowy pasek z kokardą, blond loki pięknie się na niej ułożyły i Ania zamieniła się w prawdziwą małą księżniczkę. Prawda, sama chciała w tej sukience sprawiać takie wrażenie.
Kiedy dotarli na miejsce, w sali, w której odbywał się koncert, niespodziewanie spotkali prowadzącego koncert, który powiedział, że chór powinien wystąpić w klasycznym stroju “biało-czarnym”.
Ania prawie się rozpłakała, wyobrażając sobie, że zaraz zostanie pozbawiona pięknej sukienki i włoży białą bluzkę i czarną spódnicę.
Ale jej mama, gdy prezenterka wyszła za kulisy, zapowiadając chór dziecięcy, przytuliła córkę i szepnęła jej do ucha: “No to będziemy z babcią oglądać twój występ” i delikatnie wypchnęła ją na scenę. Ania, z czystego wzruszenia, nie zajęła swojego zwykłego miejsca, w drugim rzędzie, ale wyszła na środek w pierwszym rzędzie. Na zmianę miejsc dzieci było już za późno, bo zaczęły się już pierwsze akordy orkiestry, a Anna pozostała na najbardziej eksponowanym miejscu w chórze.
Jak się później okazało, koncert był zorganizowany dla obecnych na sali włoskich sponsorów. Oczywiście z nudnego czarno-białego tła wszystkich pozostałych wyróżniała się mała wokalistka i sponsorzy wyrazili swój podziw dla sposobu, w jaki Ania zaśpiewała swoją partię.
Prowadzący i szefowie szkoły udawali, że wszystko jest zamierzone, przedstawili gościom Annę, od których otrzymała prezenty i zaproszenie do Włoch.
Dziewczyna była wniebowzięta. Jej magiczna sukienka dokonała niemożliwego – teraz pojedzie na słoneczny półwysep i wystąpi w dużej sali, gdzie zgromadzi się wiele gwiazd.
Ania po tym pamiętnym koncercie zaczęła naprawdę lubić śpiewać. Szybko wyrosła z sukienki, którą podarowała jej babcia, ale nigdy nie zgodziła się oddać jej komukolwiek, czasem wyciąga ją z szafy i wygładza fałdy na falbanie.
