Zacznę od tego, że mam 3 pokojowe mieszkanie, które odziedziczyłam (to mieszkanie jest w mojej rodzinie od około 70 lat) i 15 letniego syna z pierwszego małżeństwa. Mam 36 lat, a niedawno wprowadził się do mnie mój 39-letni przyjaciel, Adam. Na początku mieszkaliśmy we trójkę, potem Adam stwierdził, że jego córka, 13-letnia Monika, nie ma gdzie spać w domu swojej matki. Monika wprowadziła się do mnie. Dla dziewczynki przygotowałam pokój. Wyniosłam stamtąd wszystkie swoje rzeczy, żeby dziewczynka miała trochę przestrzeni i prywatności.
Od razu powiem, że Monika ma wielki temperament. Od pierwszego dnia pobytu w moim domu zaczęły się humory. Monice nie podobało się to, że szafa w pokoju mojego syna jest większa niż “jej” szafa. Z tego powodu zażądała ode mnie nowego pokoju i manipulowała moim synem na wszelkie sposoby, np. “Mówisz do mnie? Jak oddasz mi swój pokój, to wtedy pomyślę, jak ci odpowiedzieć” – taka mała manipulantka.
Rzecz w tym, że Adam zawsze broni swojej córki. Mówi, że sam był taki sam, a ten “temperament” minie z wiekiem. Pokój to nie jedyne wymaganie. Jest bardzo wybredna w kwestii jedzenia – prawdziwy smakosz. Monika bez problemu może mi powiedzieć: “Nie jem tego czegoś, zrób mi coś innego”. A tydzień temu właśnie pokazała szczyt swojej bezczelności. Z jej pokoju wydobywał się okropny zapach. Poprosiłam ją, żeby posprzątała swój pokój, bo nie chciała mnie wpuścić do swojej “przestrzeni osobistej”.
Okazało się, że jestem nikim w tym domu. Wtedy bardzo się wkurzyłam. Powiedziałam, że jeśli dalej będzie się tak niegrzecznie zachowywać, to może spakować swoje rzeczy i wrócić do matki; ja nie zamierzam tolerować jej w swoim domu. Adam przyszedł w obronie Moniki. Powiedziałam mu to wszystko. Teraz nie wiem jak dalej potoczy się nasz związek. Mam n
