Jedną z dziwnych rzeczy, które zauważyłem u mojej mamy ostatnio, jest to, że staje się zazdrosna, gdy tylko słyszy, że zjadłem coś pysznego gdzieś poza jej domem.
Jestem żonaty od ponad trzech lat, ale nigdy wcześniej nie mówiłem mamie zbyt wiele o tym, jak moja Lena gotuje. Nic wybitnego, ale uwielbiam jej makaron z pieczarkami, potrafi zrobić kaszę, a nawet piecze placki. Nie mogę powiedzieć, że jest lepsza lub gorsza od mojej mamy. Mimo wszystko jedzenie mojej mamy jest czymś wyjątkowym, bo to na nim się wychowałem od dziecka. Ale przecież moja żona też dobrze gotuje. Ale szczerze mówiąc, żadna z nich nie potrafi gotować smaczniej niż w restauracjach.
Dzięki dobrej pracy teraz częściej wychodzę na obiad, zamiast zapychać się kanapkami, a jedzenie restauracyjne jest po prostu boskie. Poza tym można spróbować wielu nowych, nietypowych, ciekawych i niespodziewanie pysznych rzeczy. Moja żona podchodzi do tego absolutnie normalnie, nie ma też nic przeciwko temu, żeby zamiast gotować, wyjść gdzieś ze mną. To jest normalna reakcja i zachowanie, tak myślę, ale moja mama ma jakąś obsesję.
Pomyślałem, żeby wspomnieć jej w rozmowie telefonicznej, że jadłem w restauracji bardzo smaczne kotlety z kurczaka w cieście i nietypową sałatkę z rukolą i figami, i poskutkowało to tym, że w następny weekend pojawiła się w odwiedzinach z dużą ilością jedzenia – przyniosła kotlety z kurczaka i sałatkę. Oczywiście nie były tak dobre jak te, które ja jadłem, ale musiałem kłamać, że są dobre. A ona wciąż pytała: “Lepsze niż w restauracji, prawda? Tak?”
Ostatnio powtórzyło się to, gdy zobaczyła na Facebooku moje zdjęcie z imprezy firmowej. Z premedytacją ugotowała wszystko, co znalazło się w kadrze i znów udowodniła, że jej kuchnia jest wielokrotnie lepsza niż w jakiejś restauracji. Nie kłóciłem się, choć nie zgadzałem się z jej osądem. Wszędzie jest dobrze i smacznie na swój sposób.
Z powodu mojego potwierdzenia, że rzekomo “smakuje lepiej”, zaczęła dosłownie mnie prześladować, co jadłem i gdzie i przedstawiać mi swoją wersję gotowania. I ok, ale teraz przerabia też dania mojej żony.
Skąd się wzięła moja mama i jak z tym walczyć? Z powodu obsesji na punkcie gotowania, teraz odwiedza nas w każdy weekend i wypycha lodówkę swoim jedzeniem. Nie jest nam to potrzebne, nie zjadamy wszystkiego. Poza tym w żadnym wypadku nie możesz dać jej znać, że jadłeś poza domem, bo potem znowu będzie obrażona i potem będzie zasypywała mnie pytaniami, czy u niej jest lepiej.
Moja żona nie uważa, że to jest świadome i nie widzi w tym nic złego, bo nawet lubi nic nie gotować z powodu już ugotowanego jedzenia, ale jakoś to jest … nienormalne.