W mojej rodzinie zawsze była radość i miłość. Moi rodzice od czasu do czasu się kłócili, ale to było przyćmione przez dobre chwile. Żyliśmy bardzo przeciętnie. Moja mama często opowiadała mi, że po moim urodzeniu, ona i mój ojciec mieli bardzo trudne życie, musieli ciężko pracować, aby mnie utrzymać, ale nigdy nie żałowali, że pojawiłam się na świecie.
Dożyłam do dwudziestki w pełnym przekonaniu, że moja rodzina jest taka jakich wiele – rodzice pomagali mi w każdy możliwy sposób, zarówno moralnie, jak i finansowo przy przeprowadzce i gdy szukałam pracy po studiach. Mogłabym tak żyć przez lata lub dekady, gdyby nie pech – mój tata wracając z pracy autobusem miał wypadek. Zderzył się z nimi samochód. Więcej było rannych niż zabitych, ale nasza rodzina miała ogromnego pecha znaleźć się wśród tych, które straciły bliską osobę.
Podczas gdy opłakiwaliśmy tatę i nie wiedzieliśmy jak będziemy żyć bez niego, zaczęliśmy dostawać dziwne telefony. Spodziewaliśmy się kondolencji, więc odpowiadaliśmy na pytania dotyczące taty. A potem do skrzynki pocztowej zaczęły przychodzić rachunki i listy z banków i innych podmiotów prawnych.
Okazało się, że tata brał kredyty, gdzie tylko mógł. Ukrywał to. Mama i ja nic nie wiedziałyśmy, a on próbował spłacić ogromne zadłużenie, ale nie był w stanie spłacić nawet jednej trzeciej. Mojej mamie i mi nie starczy życia, aby spłacić to wszystko, a teraz długi są nasze.
Postrzeganie mojego taty bardzo się zmieniło. Nikt nie wiedział, że jest zdolny do czegoś takiego i że ukrywa przed nami taką prawdę. Najważniejszym pytaniem, które najbardziej nurtowało i złościło moją mamę było to, gdzie ulokował pieniądze, które wziął na kredyt.
Żyli biednie, ich mieszkanie zostało kupione przez rodziców mamy, a remonty odbywały się na koszt rodziców taty. Jednocześnie nie mieli żadnych samochodów ani nic drogiego. Dlaczego więc tata wziął tak dużo i na co wydał tak ogromną kwotę? Tego prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy.