Śledzę życie moich przyjaciół online i kiedy z nimi rozmawiam, wiem, że wszyscy mają się dobrze. Niektórzy mają świetną pracę i podróżują, inni mają własne rodziny z dziećmi. Rozumiem, że inni też żyją z problemami, ale ja wciąż czuję, że mam większego pecha niż inni.
Nie osiągnęłam w życiu nic. Gdy chciałam mieć pracę, wyszłam za mąż. Kiedy chciałam szczęścia rodzinnego, byłam zbyt zajęta pracą. Długo zwlekałam z posiadaniem dziecka, nie chcąc zostać wcześnie matką, a potem babcią, w efekcie czego mam czterdzieści lat i nadal nie mam dziecka i według wszelkiego prawdopodobieństwa nie będę miała.
Mój mąż też nie jest darem niebios, ciągle robi afery i mnie zdradza. Wiem nawet z kim, ale nie chcę rozwodu. W przeciwnym razie będę się czuła jeszcze gorzej.
Wszystko w moim życiu jest nie tak, nikt mnie nie potrzebuje, a bardziej niż czegokolwiek innego na świecie boję się być zupełnie sama. Staram się nie dać się ponieść, staram się utrzymywać kontakt z przyjaciółmi, ale kończy się na tym, że biegam między domem a pracą, a moją jedyną prawdziwą przyjaciółką jest teściowa, którą również boję się stracić z powodu zdrady męża.
Czasami czuję taką pustkę, że jedyne co mogę zrobić to płakać. Jestem nieudacznikiem we wszystkim, zegar tyka, a życie zdaje się mijać… Tak trudno znaleźć w nim coś dobrego, czego warto się trzymać.