Tata nie słucha mnie, gdy proszę by nie kupował niczego ekstra wnuczce. Rozpieszcza ją mimo mojego zakazu.

Muszą być jakieś granice rodzicielskiego nieposłuszeństwa i nieskończonej chęci dziadków do rozpieszczania  swoich wnuków. Wszystko powinno być z umiarem, by dziecko miało szacunek do rodziców i rozumiało słowo “nie”.

Tak właśnie wychowywaliśmy naszą córkę, żeby nie miała napadów złości w supermarkecie albo nie padała na ziemię z powodu zabawki, której jej nie chcę kupić. I wszystko wydawało się być w porządku. W wieku pięciu lat Alina wiedziała, że jeśli powiem, że nie mogę jej kupić, to koniec i nie ma sensu mnie namawiać. Poprosiłam ojca, żeby w ten sam sposób podchodził do wnuczki. Nie wiem, ile kupił jej bez mojej wiedzy, ani do czego zachęcał dziecko, ale byłam niemile zaskoczona, gdy przed świętami wybraliśmy się we trójkę na zakupy. Ja zadbałam o wydatki, bo tata miał tylko emeryturę. Zakupy spożywcze zawsze robię z głową. Biorę dokładnie to, czego potrzebuję i pilnuję by nie wydać więcej niż zaplanowałam.

Gdy szliśmy wrzucając zakupy do koszyka, Alina zapytała, czy może napić się soku, a potem poprosiła o cukierki. Nie odmówiłam, bo były w moim budżecie. Zatrzymała się też w dziale z zabawkami, chwytając wypchaną zabawkę jednorożca. Uwielbiała je, więc staraliśmy się razem z mężem dawać jej prezenty zgodne z upodobaniami. Zbliżały się święta, właśnie miała dostać nową zabawkę, więc nie chciałam wydawać pieniędzy na kolejną.

– Czemu nie kupisz dziecku zabawki, – zastanawiał się mój ojciec. – Dlaczego jesteś taka zachłanna? Przecież idą święta.

– Alina ma już wystarczająco dużo zabawek.

Tata nie posłuchał mnie i podczas gdy Alina boczyła się, zdając sobie sprawę, że nic nie kupię, wziął zabawkę i włożył do koszyka. Córka, oczywiście była szczęśliwa. A za minutę zdenerwowana, gdy wystawiłam zabawkę na zewnątrz.

Zaczęliśmy z tatą na przemian wkładać ją do koszyka i wyciągać , przy czym dziecko się temu przyglądało. I to już było śmieszne i niewłaściwe. Tata robił ze mnie złego i chciwego rodzica.

– Alina, zapytaj jeszcze raz mamę – zachęcał wnuczkę dziadek.

Kiedy Alina znów zaczęła pytać, odmówiłam, a  ojciec poradził dziewczynce, by pytała bardziej rozpaczliwie. Gdy Alina się rozpłakała, wszyscy zaczęli zwracać na nas uwagę. Tak naprawdę nie była to jeszcze histeria, ale inni klienci pewnie tak myśleli. Pomyśleli też, że jestem bez serca.

Byłam bardzo zła na tatę, bo musiałam kupić zabawkę, żeby córka przestała płakać. Tak bardzo staraliśmy się z mężem nie rozpieszczać jej i racjonalnie podchodzić do takich zakupów, a tata wszystko zepsuł. Teraz Alina pewnie często będzie uciekać się do łez, żeby dostać to, czego chce.

Czemu tak postąpił? Za moich czasów dostawałam za płacz w sklepie i rzadko dostawałam zabawki. Nie rozumiem, czy tata chce teraz odrobić tamten czas, czy po prostu chce, żeby jego wnuczka miała wszystko? A ona potem będzie dorastać w przekonaniu, że musimy jej wszystko kupować, a jak odmówimy to się trochę zdenerwuje i wtedy odpuścimy i nadal będziemy kupować to, co chce…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *