Nigdy nie mogę zrozumieć, skąd bierze się dziecięce okrucieństwo. Dzieciaki przychodzą przecież na ten świat niewinne, a nawet jeśli z biegiem lat stają się twardsze przez stojace na ich drodze przeszkody, to jak mogą być już tak złe, kiedy przechodzą do szkoły?
Praktycznie całe życie byłam nauczycielką angielskiego. Uczyłam wiele klas od piątej do ósmej i widziałam wiele dzieciaków. Spotkałam fajne dzieciaki, ale też prawdziwe potwory oraz wieczne ofiary. Takie dzieci są zawsze bezbronne, z jakiegoś powodu cała klasa rzuca się na nie, próbując zjeść je żywcem.
W mojej klasie też był chłopiec, którego od razu się nie lubiło. Był całkiem normalny, przystojny, ale miał lekką nadwagę i dzieci dokuczały mu najpierw z tego powodu, a potem dlatego, że zadawał za dużo pytań w klasie (i na przerwie). Starał się dobrze uczyć, ale nie zawsze mu to wychodziło, a dzieci tak go poniżały, że wstydził się iść sam do stołówki, żeby coś zjeść, i siadał przy stole nauczycielskim, gdzie jadłam ja i kilku innych nauczycieli.
Rozmowa z dziećmi w tym wieku jest raczej bezużyteczna – nie mają nad sobą kontroli. Dopiero z biegiem lat Adam zaczął być traktowany nieco lepiej. Kiedy w ósmej klasie zdali sobie sprawę, ze ten etap się kończy, wszyscy stali się jakoś przyjaźniejsi, zajęli się ocenami i egzaminami, a w klasie zapanował swoisty rozejm. Co jakiś czas jednak znajdowali się tacy, którzy obrażali Adama. Jedną z nich była Sara, która zawsze się wszystkich czepiała. Pewnego razu podarła Adamowi kurtkę i zastraszyła go, żeby nic nie powiedział rodzicom. Nie musiał – sama powiedziałam jej rodzicom i kazałam Sarze przeprosić i zszyć kurtkę chłopca.
Po tym wydarzeniu zdawała się traktować Adama jeszcze gorzej, ale bała się go bezpośrednio atakować.
Potem dzieciaki opuściły szkołę. Poszły do różnych szkół.
Od tego czasu minęło wiele lat, ale utrzymuję kontakt z byłymi uczniami na mediach społecznościowych. I niedawno, natknęłam się na zdjęcie ze ślubu Adama i Sary. Byłam tak zszokowana, gdy je zobaczyłam. Ich koledzy z klasy też tam byli.
Ciekawi, jak to się stało. Bardzo ciekawe. Chodzi mi o to, że raczej ona nie przepadała za nim, a Adam się jej bał, a tutaj byli mężem i żoną.
Jednak życie jest nieprzewidywalne! Kiedyś byli dziećmi i się nie dogadywali, a potem życie wywróciło wszystko do góry nogami. Jestem szczęśliwa z ich powodu i jednocześnie zaskoczona. Teraz patrzę na inne dzieci walczące w klasie, zastanawiając się, czy coś takiego spotka ich w przyszłości, czy może Adam i Sara są szczególnym przypadkiem.