Od przyszłej teściowej usłyszałem, że moje geny są złe i że nie będę dobrym ojcem. Nie chciałem mieć dzieci.

Aby odwiedzić teściową, wyrwałem się wcześniej z pracy. Kupiłem mnóstwo słodyczy, żeby rozpieścić żonę i jej rodziców. A wszystko dlatego, że mieliśmy dobrą nowinę. Zanim to się stało nawet nie myśleliśmy o posiadaniu dzieci, stało się to  w trzecim roku naszego wspólnego życia i byłem bardzo szczęśliwy. Moi rodzice dowiedzieli się o tym jako pierwsi i z radością nas wspierali, więc nie spodziewaliśmy się niczego innego po rodzicach mojej żony, ale moja teściowa zrobiła kwaśną minę przy rozmowie o dziecku.

– Przemyśl to dokładnie, zanim będzie za późno. Zazwyczaj choroby przechodzą z pokolenia na pokolenie, a jego babcia ma i cukrzycę, i niedoczynność tarczycy, i problemy z pamięcią… Naprawdę chcesz skazać swoje dziecko na tak bolesną przyszłość?

Było jasne, że to kamień rzucony na moje podwórko. Rodzina mojej żony była bardzo zdrowa, zatem to ja byłem potencjalnym nosicielem chorób genetycznych.

Popsuła mi do reszty humor, gdy zwróciła się do mnie ze swoimi uwagami na temat mojej pracy, z powodu której nie pomogę żonie i nie będę dobrym ojcem.

I na koniec, odsyłając nas do domu, teściowa powiedziała:

– No cóż, bycie w ciąży to połowa sukcesu, trzeba ją jeszcze donosić.

Oboje wracaliśmy do domu załamani i zdenerwowani. Gdyby tylko teściowa powiedziała mi to na osobności, ale powiedziała mi wszystko przy córce, żeby i ona czuła się niekomfortowo. Czułem, że moja teściowa będzie złą babcią.

Mówiła tyle, że nie chciałem już mieć dziecka, ale moja żona jest rozważa i uważa, że wszystko stało się tak jak powinno, a słowa matki nie są przeszkodą w naszym szczęściu. Moja teściowa po prostu nie była gotowa na wnuki, więc świruje.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *