Wiktor był zawsze bardzo poważnym człowiekiem, przerażające było żartowanie z nim, bo wtedy od razu czułam się nieswojo, a jego zdziwione spojrzenie było jak stwierdzenie, że jestem głupia. To był mój pierwszy związek, a ja nie zdawałam sobie sprawy, że jeśli z tą osobą czujesz się niekomfortowo, to znaczy, że to nie jest osoba dla ciebie.
Wiktor w ogóle nie był dla mnie odpowiedni, ale trzymałam się go, bo był świetnym uczniem, najlepszym w klasie i motywował mnie do nauki. Trochę się z nim nudziłam, choć i on nie był mną zbytnio zainteresowany. Do tego stopnia, że przerzucił się na moją najlepszą przyjaciółkę i podczas gdy ja myślałam, że nasz związek rozwija się powoli, jego relacja z moją przyjaciółką rozwijała się bardzo szybko.
O romansie dowiedziałam się dzięki koleżankom z klasy, a ja i Wiktor urządziliśmy awanturę na oczach wszystkich w klasie. To było niezłe widowisko. Myślałam, że skoro mój pierwszy i jedyny chłopak mnie zdradził, to coś jest ze mną nie tak, to moja wina. Po zerwaniu zaczęłam uczyć się jeszcze ciężej i pilniej, bardziej dbać o swój wygląd i być bardziej ostrożna wobec chłopaków.
To był wtedy mój sposób na pogodzenie się z pierwszym nieudanym związkiem w życiu, próba zapomnienia o traumie, ale dzięki temu stałam się bardziej ostrożna. Skończyłam studia z wyróżnieniem, dostałam świetną pracę i tam poznałam starszego mężczyznę.
Nie żałuję w najmniejszym stopniu, że nie próbowałam umawiać się z większą ilością facetów, kiedy byłam studentką i poświęcałam dużo czasu na naukę, dużo więcej wyniosłam z poważnego związku z mężczyzną, z którym czułam się bardzo komfortowo, niż z Wiktorem.
Dał mi dobrą lekcję, pokazując, że nie wszyscy ludzie są oszustami i zdradzają, że tego typu rzeczom można zapobiec, będąc wrażliwym na uczucia swoje i partnera. Bo jeśli naprawdę się kochacie i wasze myśli biegną w tym samym kierunku, to nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby się rozchodzić.