Przyjaciel namieszał w swoim życiu, skrzywdził syna i teraz chce to naprawić, zanim będzie za późno.

Po drugim udarze lekarze powiedzieli, że nie ma nadziei i Marek już nigdy nie wstanie z łóżka. Teraz jest przykuty do łóżka, a jego rodzina musi zatrudniać pielęgniarkę lub sama się nim opiekować. Problem polega jednak na tym, że Marek miał tylko syna i wnuczkę. Ta ostatnia ma dwadzieścia pięć lat, mieszka za granicą, prawie nie rozmawia z dziadkiem, dzwoni tylko od czasu do czasu, a on i jego syn pokłócili się mocno jakieś cztery lata temu.

Marek chciał dla wnuczki jak najlepiej, więc pouczał syna, a ten był przyzwyczajony do samodzielnego wychowywania dziecka. Marek był zły, że syn nie słucha rad, często powtarzał, że synowa odeszła, bo syn jest zbyt uparty, a syn się obrażał. Pewnego dnia pokłócili się, syn nie dzwonił tygodniami, a Marek, trzymając urazę, zmienił testament, zostawiając wszystko wnuczce. Kiedy syn przyszedł się pogodzić, ojciec go przegonił.

I teraz tego żałuje. Lamentuje, że stracił syna, nie rozmawiają od lat, ale ja w to nie wierzę. Markowi po prostu nie starcza odwagi, by zrobić pierwszy krok w kierunku pojednania. A każdą relację, zwłaszcza rodzinną, można skleić. Inna sprawa… czy syn będzie chciał wrócić, skoro ojciec tak długo się z nim nie kontaktował, a tu dzwoni, gdy potrzebuje pomocy i wsparcia?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *