Kłótnia sprawiła, że Monika poznała swojego przyszłego narzeczonego.

Franek był chciwym facetem. Wychował się w dużej rodzinie, która zawsze żyła dość biedne, a na ulicy naprzeciwko mieszkała Monika, inteligentna i piękna dziewczyna, jedyna córka rodziców, której udało się dostać do miasta, budowała tam swoje szczęście, pracowała, mieszkała w ładnym wynajętym mieszkaniu.

Franek zaczął odwiedzać rodziców Moniki, udając dobrego chłopaka, chciał poślubić dziewczynę. Ilekroć Monika przyjeżdżała w odwiedziny do rodziców, on tam był.

Monika w ogóle go nie lubiła, w jej oczach nie było ani kropli zainteresowania. Tolerowała Franka przy rodzicach, ale prywatnie nie raz mówiła mu, że nie chce jeszcze wychodzić za mąż, ma własne plany na życie. Podczas jednej z takich rozmów Franek był bardzo natarczywy i próbował ją pocałować, ale ona uderzyła go w twarz i ostro powiedziała mu, że jeśli ma wyjść za mąż, to nie wyjdzie za takiego wieśniaka jak on. Był obrażony i zły, a następnego dnia przyszedł do jej rodziców ze swoim tatą.

– Zrobiłem rozeznanie w sprawie twojego nowego ogrodzenia. I wkraczasz na posesję sąsiada. Myślisz, że skoro dom stoi od lat pusty, to nikt się na ciebie nie poskarży? Napisałem do właścicieli, czekajcie na postępowanie.

Monika i jej rodzice byli zaniepokojeni. Nie wiedzieli, że wdarli się na cudzy teren, bo nowy płot postawiono dokładnie na granicach starego, który stał tak już dziesięć lat wcześniej.

Dwa dni później Filip, właściciel sąsiedniej posesji, złożył im wizytę. Rodzice przypomnieli sobie, że mieszkał tam stary dziadek, który zamieszkał z wnukiem w stolicy. Okazało się, że dziadka już dawno nie ma na tym świecie, a rodzice nie są zainteresowani domem, więc wnuczek dostał informację o ogrodzeniu.

– Niestety, nie wiedzieliśmy, że postawiliśmy go na cudzej posesji. Postawiliśmy go dokładnie w tym samym miejscu…
– Nic nie szkodzi – odparł facet, wciąż nie spuszczając wzroku z Moniki – tyle hektarów, że kilka centymetrów nie robi mi różnicy.

Nie planował, ale został we wsi na kilka dni. Ojciec Moniki pomógł mu uporządkować dom, porąbać trochę drewna, a chłopak wciąż pytał go o córkę. Wkrótce sama dziewczynka przyszła do niego na podwórko.

– Dlaczego pytasz o mnie? Myślisz, że nie mam języka, żeby sama wszystko opowiedzieć?

Potem razem wrócili do miasta, zaczęli się umawiać, a Monika od czasu do czasu wspominała Franka jako swata, który niechcący umówił ją z przyszłym mężem.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *