Sara bardzo rzadko okazywała uczucia, przez co Robertowi wydawała się zimna, nieprzystępna i w pewien sposób tajemnicza. Byli małżeństwem od dziewięciu i pół roku, a on nie mógł oprzeć się wrażeniu, że jest coś, czego wciąż nie wie o swojej żonie. Zawsze mówił jej wszystko o sobie, a nigdy nie usłyszał nic w zamian. Na przykład jak wyglądał dzień w pracy, co robiła potem. Myślał, że jest taka z każdym, aż do momentu, gdy przyłapał ją na rozmowie telefonicznej z kimś podejrzanym. Śmiała się radośnie i opowiadała o rzeczach, które przymierzała w pewnym butiku.
Nie było to uczciwe ani miłe, ale kiedy jego żona wyszła do kuchni, zostawiając telefon, Robert sięgnął do jej komórki, ostatnim kontaktem, na który zadzwoniła, było niejakie “Kochanie”.
Na skandal nie trzeba było długo czekać, zwłaszcza po tym, jak w jej książce telefonicznej znaleziono zarówno “Księcia” jak i “Kociaka”. Robert był pewien, że za tymi idiotycznymi przezwiskami kryją się co najmniej kochankowie, ale Sara rozwiała wszelkie wątpliwości.
– “Kochanie” to mój brat Janek, pamiętasz? “Książę ” to weterynarz, który leczył naszego psa. Jego nazwisko to Prince, pomyślałam, że zabawnie będzie go tak podpisać. A “Kociak” to Helena z pracy.
Mąż natychmiast ochłonął, zaczął przepraszać. Kolejne dni spędził chodząc na paluszkach wokół Sary, próbując się z nią pogodzić, ale ona znów była zimniejsza niż lód. Żeby ją udobruchać, Robert przynosił jej drogie prezenty, kupił nawet laptopa. A ona nagle oznajmiła, że chce rozwodu – niedawno spotkała swojego pierwszego chłopaka, za którego miała wyjść w wieku dwudziestu lat, a on zostawił ją dla innej. Spotykali się w tajemnicy od miesięcy, on postanowił zostawić żonę dla Sary. Nie bez powodu ostatnio się od niego oddalała, była zdystansowana, Robert po prostu nie dotarł do końca książki telefonicznej i nie widział kontaktu “Ślicznotka”.
