Moi rodzice rozstali się, gdy miałem czternaście lat. Byłem dużym chłopcem i doskonale zdawałem sobie sprawę, że dorośli rozstają się z własnych powodów i wracają do siebie z innymi, a czasami zmieniają partnerów, więc wcale nie zdziwiłem się, gdy przed upływem roku mój ojciec miał kobietę.
Została moją macochą i wprowadziła do domu przyrodnią siostrę. Anna była słodką i spokojną dziewczyną, z którą dzielenie pokoju było całkiem normalne. W wieku dziewiętnastu lat przeniosłem się do akademika z dala od rodziny. Wtedy zauważyłem, że mój ojciec i macocha bardziej martwili się o córkę, ponieważ była ona dwa lata młodsza ode mnie i trudniej było jej się wpasować w “nową rodzinę“.
Kiedy na trzecim roku wynająłem mieszkanie z dziewczyną, z którą byłem w związku, moi rodzice zadzwonili i poprosili o tymczasowe zakwaterowanie Anny, ponieważ ona również studiowała na mojej uczelni, ale nie chciała mieszkać w akademiku. Moi rodzice nie zrobili nic takiego dla mnie, myśląc, że skoro jestem chłopakiem, to łatwo będzie mi mieszkać z innymi chłopakami, ale o Annie powiedzieli: “No cóż, jest dziewczyną, nie będzie jej wygodnie mieszkać z innymi!”.
Nie było co zrobić, więc przyjąłem Annę. Było oczywiste, że macocha będzie ją wspierać finansowo, ale przy takich wydatkach, jakie miała co miesiąc, stać ją było na wynajęcie osobnego mieszkania. Zamawiała wymyślne ubrania, kupowała dla siebie nowe sprzęty, wszystko było dla niej, a dla mnie nic. Do tego stopnia, że kiedy Ania zepsuła pralkę w wynajmowanym mieszkaniu, mój tata odpowiedział, że ona jest jeszcze młoda i ja i moja dziewczyna musimy zapłacić za naprawę z własnej kieszeni.
Na szczęście zaraz po ukończeniu studiów wraz z moją dziewczyną wzięliśmy ślub i zamieszkaliśmy tymczasowo u jej rodziców, co umożliwiło pozbycie się Anny. Zaczynaliśmy życie małżeńskie, oszczędzaliśmy na zakup domu, a rodzice mojej żony bardzo nam pomagali, podczas gdy moi, znowu, nie chcieli dać mi ani grosza. Mamy więc dwadzieścia sześć lat, Anna ma dwadzieścia cztery, dopiero zdobywa pracę, a ja dowiaduję się, że mój ojciec i macocha wzięli kredyt i dali jej dwupokojowe mieszkanie. Nie miała narzeczonego, nie miała dzieci, a moja żona spodziewała się dziecka.
Bardzo się obraziłem, zadzwoniłem do ojca z pytaniem, dlaczego mnie nie sprezentowano takiego prezentu, a on powiedział, że mam teściową i teścia, więc niech oni kupią. Nigdy nie spotkałem się z bardziej złośliwą postawą. Wydaje mi się, że nie mam rodziców, a od czasu rozwodu ojca jestem sierotą…
