Wiktor uwielbiał swoją żonę, kochał ją. Był naprawdę szczęśliwy, że ma pracę, jasne plany na przyszłość, a ona potrafiła zająć się dziećmi jak czarodziejka. Wszyscy lubili Sarę, jego rodzice również, ale było w niej coś przebiegłego, szczypta tajemniczości i chyba szaleństwa.
Była prawdziwą słodyczą, dopóki nie pokłóciła się z Wiktorem. Wtedy traciła panowanie nad sobą i mówiła różne rzeczy, groziła, że się rozwiedzie, a takie zachowanie sprawiało, że Wiktor i jego rodzice byli bardziej ostrożni.
Mama i tata mieli mieszkanie w nowym budynku, które wynajmowali przez ostatnie dwa lata, powiększając w ten sposób swój kapitał, a kiedy Wiktorowi i Sarze urodził się drugi syn, postanowili przekazać pieniądze z wynajmu synowi.
Chcieli, żeby rozpieszczał rodzinę, zabierał wnuki na wszystkie potrzebne zajęcia, zapewnił im porządne wakacje, jedyne o co go prosili, to żeby nie mówił Sarze o dodatkowych dochodach. Dopóki ona nie wie, Wiktor może coś odłożyć, a pieniądze faktycznie należą do niego i jego rodziców, a jeśli Sara się dowie, wciągnie wszystko, a w razie rozwodu upomni się o nie.
Wiktor czuje się z tym źle, ale jednocześnie ma większy spokój, że zawsze ma pieniądze i może rozwiązać każdą nieprzewidzianą sytuację. Jego żona również pracuje,dokłada się do domowego budżetu, ale zostawia też coś dla siebie.
Czy to jest sprawiedliwe wobec jego żony? Absolutnie nie. Ale czy ona może się obrazić, jeśli nie wie, że coś jest przed nią ukrywane?
