Jestem na trzecim roku i nie mogę pracować więcej niż na pół etatu, mój chłopaka też nie. Od pierwszego roku mieszka w akademiku, musi znosić w pokoju jeszcze pięciu innych chłopaków. Oczywiście nie podobało mu się tam, bo jest osobą bardzo zadbaną i schludną, a jego współlokatorzy wcale tacy nie są i niełatwo się z nimi dogadać. Gdy tylko nasz związek stał się nieco poważniejszy, zaproponowałam mu, żeby wprowadził się do mnie i mojego taty. W trzypokojowym mieszkaniu i tak było nas tylko dwoje i tylko zimą babcia przyjeżdżała z wiejskiego domu na kilka miesięcy, dopóki nie zrobiło się cieplej.
Tata nie był zbyt zadowolony z tej perspektywy, ale udało mi się go namówić. Bardzo kocham Radka, więc chciałam dla niego ludzkich warunków. Tak więc mój chłopak zamieszkał z nami. Studiował, w miarę możliwości pracował na pół etatu, a kiedy miał wolną chwilę, relaksował się w domu. To ostatnie nie podobało się mojemu tacie najbardziej.
– Za każdym razem, gdy wracam z pracy, twój Radek leży na kanapie, nogi na stole, wypija wszystkie napoje gazowane z lodówki i ogląda telewizję.
W dodatku on w jednej chwili robi sobie manicure, w następnej potrzebuje nowej fryzury, a ty dajesz mu pieniądze. On nie wygląda jak mężczyzna!
Mój tata nazywa go obibokiem i żigolakiem i próbuje nakłonić go do płacenia czynszu, ale Radek nadal trzyma pokój w akademiku, bojąc się jego utraty w przypadku, gdy mój tata wygra i go wyeksmituje. I musi płacić czynsz co miesiąc, więc nie zostają mu żadne pieniądze. Nie winię go. Oboje jesteśmy jeszcze młodzi i nie możemy zbyt wiele zarobić.
Chciałabym, żeby mój tata to zrozumiał i przestał wywierać na niego tak dużą presję. On zawsze próbuje uciekać z domu z powodu mojego ojca, a ja wciąż się martwię, że pozna kogoś innego i chętnie się od nas wyprowadzi. Nie mogę do tego dopuścić, bo on skradł moje serce już dawno temu i mam nadzieję, że kiedyś wyjdę za niego za mąż, a nie stracę go przez egoizm taty.
