Zawsze myślałem, że teściowa mnie nie lubi, więc unikałem spotkań z nią. Teraz żałuję, że tak wiele mnie ominęło

Nikt nie potrafił się mną zaopiekować tak, jak moja własna matka, więc nawet nie brałem pod uwagę mojej teściowej do tej roli. Traktowała mnie z chłodem, a ja traktowałem ją tak samo. Widywaliśmy się rzadko, bardziej od święta, starałem się też unikać jej urodzin. Zawsze jest milion gości, głównie babć, każda ma swoje dusząco słodkie perfumy i każda chwali się albo synem, albo zięciem, a moja teściowa dyplomatycznie milczy.

Dlatego odmówiłem pójścia na jej sześćdziesiąte urodziny. Skłamałem żonie, że nie czuję się najlepiej i mam dużo pracy, więc zostanę w domu. Trochę się obraziła, że prezent będzie wręczać sama.

Czas bez żony spędziłem na przeglądaniu zdjęć na jej mediach społecznościowych, a stamtąd przeszedłem do mediów społecznościowych siostrzeńców żony, którzy świetnie się bawili na urodzinach babci. Sama teściowa też promieniała. Na filmiku uchwycono moment wręczenia  ładnych złotych kolczyków. Na filmiku krzyknęła do córki, żeby mnie pozdrowiła. Odłożyłem telefon i zabrałem się za pracę, którą miałem spiętrzoną.

Wieczorem moja żona wróciła z uroczystości wypoczęta i szczęśliwa. Opowiedziała mi, ilu było gości, jak wspólnie śpiewali “Sto lat” i jedli pyszny tort. Powiedziałem, że nie jestem tym w najmniejszym stopniu zainteresowany, ale z przyjemnością słuchałem o tej uroczystości.

Tym, co najbardziej mnie zdenerwowało i wzbudziło we mnie poczucie winy, była wiadomość od teściowej, którą moja żona otrzymała, gdy wszyscy wreszcie się rozeszli. Napisała w niej: “Jak się ma zięć? Już mu lepiej? Tak mi przykro, że nie było go w tym roku. Wpadnijcie razem chociaż za kilka dni. Albo odwiedzę go i przyniosę mu trochę dżemu malinowego na gardło. Niech nie choruje!”

Może patrzyłem na moje relacje z teściową z uprzedzeniem, ale w rzeczywistości dbała o mnie jak druga matka…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *