Kiedy byłem dzieckiem, moja przyjaciółka żartowała, że gdy dorośniemy weźmiemy ślub. Poszliśmy swoimi drogami, ale potem przez przypadek znowu na siebie wpadliśmy. .

W szkole była pewna dziewczyna, która zalecała się do mnie. Siedzieliśmy w tej samej ławce i często wracaliśmy razem ze szkoły. Czasami patrzyła na mnie z miłością, gdy jedliśmy, pytała, czy lubię to czy tamto, mówiła, że może się czymś podzielić, a ja w zamian dzieliłem się z nią czymś innym. Lubiła wzdychać  i mówić: “Kiedy dorośniemy i się pobierzemy…” – i dodawać, co by się wtedy działo. Kto by komu gotował, ile byśmy mieli dzieci, gdzie byśmy wyjechali i tak dalej.

Rozumiem, to było dziecięce gadanie, ale gdy się człowiek zestarzeje, a z życiem osobistym nie jest najlepiej, to zaczyna sobie uświadamiać, że dobrze byłoby się ożenić z tą właśnie dziewczyną.

Ostatnio wpadłem na nią i moje niektóre nadzieje i marzenia pękły.

Jestem zawodowym przycinaczem drzew. Praca na pierwszy rzut oka nie obiecująca , ale zawsze jestem w dobrej formie i mam pieniądze. Mam grafik wypełniony z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, nie każdy może się do mnie dostać. Pracowałem obecnie u bogatego człowieka – rezydencja, ogromne podwórko, sad wiśniowy. Przez pierwsze dwa dni rozmawiałem i widziałem tylko właściciela, a ostatniego dnia pracy wróciła skądś jego żona. Od razu chciał mi ją przedstawić, pokazać, że tak powiem. I to była ona. To była moja koleżanka z klasy.

Wyglądała jeszcze ładniej, samo patrzenie na nią przywoływało ciepłe wspomnienia. Ona też mnie rozpoznała, powiedziała mężowi, że jesteśmy dawnymi kolegami z klasy i miło ze mną rozmawiała. Może to nasza przeszłość, ale serce po prostu zabiło mi w piersi z sympatii do niej. Ożeniłbym się z nią na pewno, gdyby tylko nie była już mężatką i nie promieniała szczęściem obok swojego męża.

Nie dałem jej swojego numeru, kłamiąc, że mam zazdrosną dziewczynę i nie pracuję już dla jej męża – kilka razy udałem, że jestem zajęty i poleciłem innego pracownika. Nie chcę widzieć mojej przyjaciółki z dzieciństwa, bo zaczynam jeszcze bardziej żałować, że ona wtedy tylko żartowała, a ja nie pomyślałem, żeby wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć się z nią umawiać, gdy byłyśmy w szkole.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *