Janek nigdy nie porzucił nadziei na spotkanie kogoś sensownego i poważnego w Internecie. Wielu jego znajomych znalazło w ten sposób swoje bratnie dusze, to i on próbował. Korespondował z wieloma dziewczynami, a potem umawiał się na jedną randkę. Było to trochę kosztowne, ponieważ dziewczyny musiały być zapraszane na kawę i herbatę. Czasami zabierał je do kina i tak dalej. Na początku wydawało się, że to się opłaca i raz czy dwa miał nadzieję na związek, ale wkrótce został odrzucony dla jakiegoś innego faceta.
Po stwierdzeniu, że poznanie kogoś w sieci nie jest realne, po prostu zaczął pisać smsy do jednej dziewczyny w ramach przyjaźni. Podobały mu się jej żarty i to, że mapa w aplikacji sprawiała wrażenie, że nie mieszkają daleko od siebie. Bał się ją zaprosić na randkę, a ona też nie miała odwagi wykonać pierwszego ruchu.
Pewnego ranka Janek szedł przez park ze sklepu. W jednej ręce miał torbę, a w drugiej telefon komórkowy. Rozmawiał z tą dziewczyną. Dyskutowali o pogodzie, a także o tym, że oboje nie mają w domu światła. Zaczęli spekulować, że mogą mieszkać obok siebie. Janek postanowił powiedzieć jej to przez telefon. I wtedy usłyszał odpowiedź tuż obok siebie, ale nie przez telefon.
Dziewczyna ze zdjęć przechodziła obok niego, uśmiechając się od ucha do ucha. Janek złapał Sarę za ramię, po czym roześmiał się.
– Czy to naprawdę ty? – Nie mógł uwierzyć swoim oczom. – Dlaczego tu jesteś?
– Dlaczego ty tu jesteś? Mieszkam po drugiej stronie parku, wracam z piekarni – pokazała mu na dowód torbę ze świeżą bagietką.
– A ja wracam ze sklepu z sokami.
Razem poszli na spacer do parku, dużo rozmawiali, zjedli bagietkę Sary i wypili sok Jana. I to była najlepsza randka, na jakiej byli. Teraz prawie codziennie wychodzą na randki do parku, odwiedzają się nawzajem i bardzo pewnie przechodzą na kolejne poziomy związku.