Wiedziałem, że Renia jest mężatką. Może dlatego się zeszłyśmy – ja narzekałem na moją matkę i napięte relacje z nią, a ona na swojego męża. Zmuszał ją do pracy, dziećmi tylko ona się zajmowała (oboje byli po trzydziestce) i ogólnie nie dawał jej żyć. Z tymi narzekaniami spędziliśmy sporo czasu, a kiedy zrozumieliśmy, że łączą nas uczucia, Renia powiedziała, że odejdzie od męża.
Obiecała w styczniu, obiecała w marcu, ale teraz minęło lato, a ona nadal jest z mężem. Noszę ją na rękach i gwarantuję, że w małżeństwie będę zachowywać się tak samo. Ona może być księżniczką nie robiąc nic, ja będę ją utrzymywał i robił dla niej wszystko. Ale ona z jakiegoś powodu trzyma się męża. Ostatnio przestała się na niego skarżyć, ale przez niego czasem płacze.
– Jak mogę go zostawić? Jest zupełnie sam, a do tego łysieje. Z jego temperamentem ciężko będzie mu znaleźć inną kobietę.
Nie wiem, dlaczego ona go żałuje. Mówiła, że nic dla niej nie zrobił, że tylko przy mnie czuje się dobrze, a teraz nie chce się z nim rozwieść. Wykorzystywała mnie tak długo jak chciała, złożyła wiele obietnic, a teraz oczekuje, że pozwolę jej odejść?
Wiem, że wiązanie się z mężatką było złym pomysłem, ale teraz ją kocham. Przeniósłbym góry dla Reni. Czy nie mogę dostać tego, czego chcę, odbierając to jakiemuś mężczyźnie?