Jeśli odejdzie, to tylko potwierdzi, że miałem rację nie mając drugiego dziecka.

Monikę nazywano starą matką.

Ona i Marek od dłuższego czasu byli razem. Najpierw studiowali, potem ciężko pracowali na awans zawodowy i stabilizację, następnie próbowali żyć dla siebie, podróżować do innych krajów i zobaczyć coś ciekawego i dopiero mając trzydzieści dziewięć lat Monika urodziła swoje pierwsze dziecko.

To był wspaniały czas. Urodził się im syn. Nigdy nie utrudniał życia rodzicom, dużo spał, a w nocy płakał bardzo rzadko. Monika też sobie radziła; umiała wszystko, umiała o siebie zadbać, a do tego udawało jej się wykonywać jakąś pracę zdalnie. Marek natomiast rozpadał się na kawałki. Życie z dzieckiem to nie było to samo życie co wcześniej. Teraz coś ich hamowało, uniemożliwiało pójście na randkę czy spontaniczne zaplanowanie wycieczki. Ich syn musiał iść do lekarza albo trzeba było go karmić.

Gdy dziecko miało półtora roku, Monika poruszyła temat drugiego dziecka.

– Czyś ty zwariowała? – zapytał Marek . – Jeszcze nawet nie wychowaliśmy jednego, a ty już chcesz drugie?
– Czas płynie, niedługo będę tak “stara”, że nie będę mogła już rodzić…

Monikę zachęcały do tego inne mamy. Pamiętała słowa z porodówki o tym, że jest “najstarsza” z sali, a może z całego oddziału, i te słowa naprawdę ją zabolały. Lekarz wspomniał też, że poród może być trudny ze względu na jej wiek.

– Nie, nie jestem gotów na drugie. Nie mam ani pieniędzy, ani siły.

Monika obraziła się na jego słowa. Nie dość, że to ona cały czas zajmowała się dzieckiem, to jeszcze pracowała, więc Marek nie musiał za wszystko płacić sam. Teraz nie rozmawia z mężem, a on z kolegami się jej czepia.

– Nie boisz się, że ona pójdzie do kogoś innego? Ktoś będzie szczęśliwy, że ma drugie dziecko…
– Niech tak będzie. Jeśli odejdzie, to będzie tylko dowód na to, że miałem rację, nie mając drugiego dziecka.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *