Ben namawiał Franka, żeby nie wracał do żony, ale kiedy ten pojawił się z walizką, poradził mu, żeby poszedł do domu i przeprosił.

Ben wszedł po pracy do mieszkania, nasłuchując głosów z kuchni. Jego żona śmiała się z jakimś mężczyzną. To było niepokojące. W pośpiechu Ben podszedł i ze zdziwieniem zobaczył przy stole swojego wieloletniego przyjaciela Franka.

– Witaj, co cię sprowadza?

Franek, który wcześniej się śmiał, był zdekoncentrowany.

– Znowu pokłóciłem się z Sarą. Ona nie daje mi żyć. Ciągle mówi, że mam przed nią coś do ukrycia. A jak nie ukrywać, ona ciągle mnie szpieguje i wydaje moje pieniądze. Siedzi mi na karku,  do pracy nie pójdzie.
– Mówiłem ci, że powinieneś był ją zostawić już dawno temu – powiedział Ben.

Franek skinął głową.

– Postanowiłem więc, że ją zostawię. Niech żyje sama przez miesiąc lub dwa, od razu zrozumie, komu powinna być wdzięczna. A w międzyczasie zostanę z tobą, dobrze?

Ta perspektywa przeraziła Bena. Miał młodą żonę, a Franek był typem bawi damka. Jeśli jej nie uwiedzie,  to powie o Benie podłe rzeczy, żeby żona go zostawiła.

– Nie bądź taki wyrywny, może się pogodzicie. Cztery lata razem. To dużo. Musicie się kochać…
– Nie pogodzimy się. Ona rujnuje mi życie!

Trudno, Ben nie mógł wyrzucić przyjaciela bez powodu, prawda? On naprawdę miał kłopoty.

– Tak, oczywiście – poddał się – Zostań tak długo, jak potrzebujesz. Jesteś tu mile widziany tylko…

Żona poparła, ale  Ben był jakby zły, że jego przyjaciel nie poszedł do kogoś innego. Mógł przynajmniej pójść do rodziców. Teraz martwił się dzień i noc, że Franek zrobi jakąś nieczystą sztuczkę. Taka jest jego natura.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *