Kiedy byłem na studiach, umawiałem się z wieloma dziewczynami. Nic mi nie brakowało, przez co wiele osób zwracało na mnie uwagę, nie zważając na to, że pochodziłem z biednej rodziny. Nie przejmowałem się też bogactwem dziewczyn i ich rodziców, było mi to obojętne, pewnie dlatego poznałem Julię. Była to dziewczyna ze wsi, której jakimś cudem udało się dostać na dobrą uczelnię. Wszystko układało się między nami dobrze, nasz związek był poważny. Myślałem, że możemy razem zamieszkać, ale widziałem jej obawy. Tłumaczyłem sobie, że bała się, bo nie byliśmy małżeństwem.
Kierując się myślą, że wszystkie dziewczyny chcą wyjść za mąż, postanowiłem porozmawiać o tym z Julią, dowiedzieć się, czy chce wyjść za mnie, czy nie. Powiem od razu – roześmiała się na moje pytanie, wyśmiała mnie.
– Ty żartujesz! Nie przyjechałam do miasta, żeby brać ślub w wieku dwudziestu lat i niańczyć dzieci. Potrzebuję kogoś z pieniędzmi, żeby nie musieć wracać do domu. A co z tobą? Twoje wykształcenie wyższe nie ma znaczenia, dopóki nie pracujesz i nie stać cię na lepszy obiad niż fast food na wynos!
To był ostatni punkt w naszym związku. Zostawiła mnie, podczas gdy ja chciałem się z nią ożenić.
Minęło jakieś jedenaście lat od naszego rozstania. Ziemia jest duża, ale okrągła, a ja miałem “szczęście” wpaść na Julię w salonie fryzjerskim. Moja żona zapisała mnie do drogiego salonu, a fryzjerką była Julia. Od razu mnie rozpoznała, ale przez chwilę trzymała zimną krew, udając, że się nie znamy. Dopiero gdy jej koleżanki rozeszły się na lunch, zaczęła pytać jak mi poszło, gdzie pracuję, kim jest moja żona.
Interesowało ją wszystko, a mnie nie obchodziło, jak układa się jej życie. Ona pracuje i to jest w porządku.
– Skoro chodzisz do tego salonu, to musisz być bogaty – uśmiechnęła się. – Tyle wycierpiałeś, udowadniając, że mnie kochasz, a potem się ożeniłeś. Brakowało mi ciebie, a ty jak widzę jesteś szczęśliwy beze mnie.
– Bardzo szczęśliwy – dodałem z uśmiechem.
Co jeszcze spodziewała się usłyszeć lub zobaczyć? Że wciąż zabijam się o jakąś samolubną dziewczynę? To jest coś, z czym trzeba się pogodzić. W prawdziwym życiu nie ma czegoś takiego jak Romeo i Julia czy wieczna nastoletnia miłość. Jeśli chodzi o małżeństwo, to o wiele ważniejsze jest znalezienie kogoś, kto jest wyrozumiały i dobry niż tylko przystojny czy ładny.
Wyszedłem stamtąd i poprosiłem żonę, żeby następnym razem zapisała mnie gdzie indziej, bo nie podobał mi się mistrz – mówił dużo bez ładu i składu. Mam nadzieję, że już więcej nie zobaczę Julii. Wolę zostawić wszystkie moje byłe w przeszłości.