Pomogłam kobiecie, która zachorowała, a teraz ona wciąż próbuje odpłacić mi za moją dobroć

Nie mogę powiedzieć, że moja rodzina jest bogata, ale z pewnością niczego nie potrzebujemy.

Mój ojciec ma raka płuc, ale znajdujemy pieniądze i możliwości, aby go  leczyć. Owszem, mniej myślimy teraz o wakacjach i kupnie nowego telewizora, bo zdrowie taty jest dużo ważniejsze.

W każdym razie chodzi o to, że pewnego dnia wracałam z pracy do domu, kiedy zobaczyłam na ławce kobietę trzymającą się za klatkę piersiową. Założyłam, że nie czuje się najlepiej, więc zapytałam ją, czy wszystko w porządku. Z jej odpowiedzi od razu wynikało, że nie czuje się dobrze, więc zadzwoniłam po karetkę. Zostając z nią, podzieliłam się kilkoma miętówkami, mając nadzieję, że będzie jej  trochę łatwiej oddychać, a potem nawet pojechałam z nią do szpitala. Nie wiedziałam nic o niej, ale byłam zmuszona zostawić swój numer.

Następnego dnia powiadomiono mnie, że kobieta ma się doskonale, zostanie wypisana wieczorem, jeśli chcę, mogę do niej zajrzeć. Nie chciałam. Nie myślałam o zawieraniu nowych znajomości. Kobieta natomiast nie myślała w ten sposób. Po zdobyciu mojego numeru zaczęła do mnie dzwonić, pytając, jak może mi się odwdzięczyć za moją “życzliwość”. Odpowiedziałam, że niczego nie potrzebuję, mam wszystko. Ale ona nie dawała za wygraną. Zadzwoniła do mnie i powiedziała, że jest bardzo bogata i na pewno może mi w jakiś sposób pomóc.

Mój mąż, gdy dowiedział się, że odmawiam gratyfikacji, wpadł w złość.

– Wydajemy tyle pieniędzy na twojego ojca, czy trudno ci przyjąć to, co dostaniesz za nic?

Pomyślałam, że może rzeczywiście powinnam poprosić o pomoc. Zatem, powiedziałam jej, że ojciec jest chory, wydaję pieniądze na jego leczenie, a skoro tak bardzo chciała pomóc, to mogłaby wspomóc jakimś lekarstwem. Głupio podałam jej dane mojego ojca i szpitala, w którym przebywał, a następnego dnia zadzwoniła do mnie pielęgniarka i powiedziała, że jakiś dobry Samarytanin zapłacił za leczenie mojego ojca i zamierza zapłacić za nie w przyszłości.

Oczywiście była to ta kobieta. I bardzo jej dziękuję, ale to trochę za dużo. Ja tylko wezwałam karetkę, a ona płaci za drogie leczenie obcej osoby. Szczerze mówiąc, przyprawia mnie to o dreszcze. Może to głupie. Na próżno się nakręcam i powinnam się zrelaksować. Jak mówi powiedzenie: dają – weź, biją – uciekaj. Ale czy przyjęlibyście pomoc od nieznajomego za nic? Mam to nieprzyjemne uczucie, że teraz ja jestem jej coś winna.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *