Z Wiktorią poznałyśmy się w pierwszej klasie. Wtedy nie mogłam zrozumieć, że jest dzieckiem z rodziny zastępczej, bo nie miałam pojęcia o domach dziecka. Trochę dziwiło mnie, że niektóre dzieci z mojej klasy dostawały prezenty od szkoły, ale nie wszystkie. Z czasem oczywiście wszystko stało się to jasne. Poza tym ja i Wiktoria pochodziłyśmy z rodzin o mniej więcej takim samym statusie materialnym. Zachwycałyśmy się chodzeniem do kina z klasą i bardzo rzadko udawało nam się wygospodarować grosz, żeby kupić sobie chipsy.
Wiktoria wyrosła dzięki temu na bardzo oszczędną osobę. Z biegiem lat, przy tych modnych telefonach i innych rzeczach, czułyśmy się gorsze, nie na wszystko było nas stać i to było całkiem normalne. Skończyłyśmy szkołę. Na pierwszym roku studiów Wiktoria dostawała już podwójne stypendium, zwykłe stypendium plus stypendium socjalne, co pozwalało jej zaoszczędzić trochę pieniędzy, a ja starałam się zarobić trochę pieniędzy, byłam hostessą w supermarketach albo rozdawałam ulotki. Gdzieś na pierwszym roku studiów Wiktoria poznała swojego przyszłego męża. Był wtedy jeszcze nikim, jeździł autobusem i mieszkał w akademiku.
Nie miałam zbyt wiele czasu na spotkania towarzyskie z przyjaciółmi, kiedy byłam na studiach, i przegapiłam moment, kiedy mąż Wiktorii zaczął zarabiać dużo pieniędzy, kupił swój pierwszy samochód i zaczął zabierać moją przyjaciółkę na liczne wycieczki. Nie mogłam sobie na nic takiego pozwolić, a mój chłopak nie był bogaty. Czasami otrzymywałam propozycje wyjazdu na wakacje z nimi, nawet za granicę, ale musiałam płacić za siebie, a pieniądze, które im wydawały się groszami, były dla mnie zbyt duże.
Moi przyjaciele nie tak dawno mieli wesele, ale nie było mi przeznaczone na nie pójść. Nie chcieli go zrobić u nas i pojechali do innej części kraju, aby wyprawić wystawne wesele. Zaprosili sporo gości, więc nie mogli ich wszystkich pomieścić sami i zaproponowali wynajem pokoi hotelowych na własną rękę. A trzeba było jeszcze zrobić prezent i uwzględnić drogę… W każdym razie to było za dużo, więc nie mogłam pojechać.
Coraz częściej słyszę, że jadą do Egiptu, Turcji, że Wiktoria dała mężowi iPhone’a, że kupił nowy samochód, wyremontował mieszkanie… I czuję, że coraz mniej pasuję do ich życia. Nasze statusy materialne są teraz zbyt różne.