Moja przyjaciółka Kasia nie radzi sobie w życiu. Poszła na studia, rzuciła je po pierwszym semestrze i wróciła na nie, potem dotrwała tylko do drugiego roku na uczelni, a gdy zaczęło się kształcenie zdalne, zrezygnowała. Jest piękna, ale zamiast skierować swoją urodę w dobrym kierunku i spróbować osiągnąć coś w aktorstwie lub zostać modelką chociaż na Instagramie, zarejestrowała się na portalu randkowym z obcokrajowcami, teraz jeździ za granicę do różnych mężczyzn. Z jednym zaszła w ciążę i urodziła syna, mężczyzna pomaga jej finansowo, ale Kasia nie pali się do małżeństwa.
Kasia sama mi to mówi, ale w pozytywny sposób. Jest zadowolona ze swojego życia, dobrze się w nim czuje. Ale jej matka nie jest. Kiedy idę do ich domu, a Kasi nie ma, jej matka zaczyna mówić źle o swojej córce, nazywając ją dziewczyną łatwą i okropną matką. A ja widzę, że trzyletni chłopiec jest zachwycony swoją matką, a Kasia go kocha.
Matka nie może znieść swojej córki, i uważa, że ja jestem córką idealną, bo skończyłam studia i pracuję w biurze. Kobieta często chwali mnie przy Kasi, dba o mnie, daje mi różne smakołyki, ale moja przyjaciółka zdaje się tym nie przejmować. Żyje swoim życiem, ma pieniądze, ma dziecko i jest w pełni szczęśliwa. Czuję się tylko niekomfortowo, że matka ignoruje szczęście swojej córki. A może tak jest u wszystkich matek – cudze córki są zawsze lepsze od własnych?