Oszuści prawie wyłudzili od sąsiada pieniądze. To cud, że przyszedł do mnie po pomoc.

Zdarzyło się to w naszej małej wiosce. Ja przeważnie mieszkam w mieście, od czasu do czasu odwiedzam rodziców, tak jak większość młodych ludzi, więc na wsi są praktycznie tylko starze osoby. Nie mają do kogo zwrócić się o pomoc, gdy coś się stanie, są zdezorientowani szybkim rozwojem technologii i nie radzą sobie z nowymi telefonami, a w pobliżu nie ma osób, które mogłyby ich wszystkiego nauczyć. Tak właśnie dziadek Ryszard omal nie stał się ofiarą voice phishingu.

Pomagałam mamie obierać ziemniaki, gdy na nasze podwórko wbiegł przerażony sąsiad, biały jak kreda.

– Pomocy !!! – zaczął niemal od progu płakać. – Mój wnuk ma kłopoty! Wsadzą go do więzienia, na pewno!

Pierwsza zareagowała moja mama, nalała dziadkowi kubek wody i posadziła go na krześle, żeby odetchnął i spokojnie wyjaśnił, co się stało.

– Przed chwilą dzwonił mój wnuk, mówił, że miał wypadek, uderzył w jakiś drogi  samochód i potrzebuje pilnie pieniędzy. Nie mam tyle, ale powiedziałem, że dam wszystko co mam, tylko niech przyjedzie, a wnuk mówi, że muszę mu to przelać na konto i to już teraz. Jak ja przeleję ? Nie wiem jak, przecież wszystkie pieniądze mam w skrytkach i w gotówce…

Mama zaczęła kręcić głową, mówiąc, że zobaczy, co mamy, żeby pomóc.

– Mamo, czekaj! krzyknęłam. – Czy dzwonił Pan do swojego wnuka? Czy on ma jakiś samochód?

Moje pytanie wprawiło dziadka w osłupienie.

– Ma dwadzieścia lat, ciekawe, co mógłby sobie kupić…
– Ale czy Pan oddzwonił do niego i upewnił się, że to on dzwonił i prosił o pieniądze? Może się okazać, że próbują Pana oszukać, wyłudzić pieniądze.

Dziadek nie od razu mi uwierzył. Widać było, że jest urażony, że podważam słowa jego wnuka. W telefonie Ryszarda znaleźliśmy numer jego wnuka i oddzwoniliśmy. Tak jak myślałem, facet nigdy nie miał żadnego wypadku, a nawet nie ma samochodu.

– Daj spokój dziadku, mam dopiero dwadzieścia lat, jak mógłbym mieć pieniądze na samochód? Mieszkam w akademiku…

Mężczyzna uspokoił się dopiero po półgodzinnej rozmowie z wnukiem i jego synem, którzy również potwierdził, że dziecko nie ma samochodu i nie brało udziału w żadnym wypadku.

Tak działają oszuści. Dobrze, że byłam na wsi i że przemówiłam do rozsądku zarówno sąsiadowi, jak i matce, bo inaczej wszyscy zostalibyśmy bez pieniędzy.

Najgorsze było to, że zanim dotarłam na policję, numer telefonu oszustów był już zablokowany, a konto bankowe zamknięte i nie przyjmowało płatności. Złapanie ich jest bardzo trudne, a biedne starsze osoby cierpią, ponieważ nie są przygotowane na takie oszustwa.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *