Dawid właśnie skończył dwadzieścia lat i był zbyt młody nie tylko na założenie rodziny, ale nawet na myślenie o tym. Nie miał dziewczyny, ale miał pewne wyobrażenia o dzieciach. Że są brudne, że są niegrzeczne, płaczą i krzyczą, prosząc o to, czego chcą. Ile wymagają wydatków, ile uwagi i miłości. Dlatego Dawid uważał, że to są potwory. Na domiar tego wszystkiego noszą też pieluchy, które dorośli muszą zmieniać.
Pewnej soboty siostra zadzwoniła do Dawida, błagając go, by pomógł jej przy dziecku. Miała pilną wizytę u lekarza, jej mąż był w pracy. Tylko brat mógł pomóc. Dawid długo odmawiał, będąc równie wrednym jak dzieci, ale w końcu niechętnie się zgodził.
Siostrzeniec miał tylko sześć miesięcy, ale był zaskakująco spokojnym dzieckiem. Dawid bał się do niego podejść, wziąć go na ręce, ale kiedy już go wziął, nie mógł go wypuścić, był taki ciekawy. Bez siostry przechadzał się z dzieckiem po pokojach, śpiewając mu kołysankę i wywołując uśmiech, lekko dotykając palcem wskazującym maleńkiego noska. Dziecko było tak samo zachwycone wujkiem, jak on nim.
Minął zaledwie jeden dzień, a Dawid zrozumiał, że uwielbia swojego siostrzeńca. Po tym, jak jego siostra urodziła, nie chciał go odwiedzać, nazywał dziecko “kosmitą”, a teraz prosił o odwiedziny i chciał przebywać w domu siostry całymi dniami. Wyprzedził nawet mamę w ilości dni spędzonych z siostrzeńcem.
Więc może Dawid nie jest taki beznadziejny. Pewnego dnia spotka właściwą osobę i będzie kochał swoje dziecko w ten sam sposób.