Monika w ostatniej chwili wskoczyła do zatłoczonego autobusu, torując sobie drogę na tył. Z przyzwyczajenia usiadła przy tylnych drzwiach, zaczęła się rozglądać i nagle jej wzrok przykuł rudzielec. Przyjrzała się dokładniej, a serce poszło jej do gardła. Przy środkowych drzwiach stał Adam.
Byli dobrymi przyjaciółmi od czasów liceum, a po maturze zaczęli się spotykać. Ponieważ studiowali na różnych uczelniach, nie zawsze mieli okazję pójść na randkę czy spędzić razem czas. Adam bardzo starał się za wszystkim nadążyć, ale miał mnóstwo spraw do załatwienia, a do tego miał jeszcze pracę na pół etatu. Miał nadzieję, że Monika podejmie wysiłek, ale ona zgodziła się z nim zerwać, gdy zaproponował jej to podczas jednej z kłótni.
Kiedy zorientowała się, co zrobiła, było już za późno – zmienił numer, porzucił media społecznościowe i zmienił miejsce pracy. Z przerażeniem uświadomiła sobie, że nie ma pojęcia, dokąd pójść ani gdzie go szukać. Przez cały rok myślała o nim, wspominała go, myślała o przemowie, którą powie, gdy na siebie wpadną, a teraz miała swoją szansę. Adam był bardzo blisko.
Wzięła głęboki oddech, wymyśliła, jak się przywitać, zaczęła torować sobie drogę przez tłum, a Adam wysiadł na pierwszym przystanku. Monika próbowała wyjść, ale ludzi było zbyt wiele, tłum nie pozwolił jej dogonić go i naprawić sytuacji.
Taki los, najwyraźniej. Nie trzeba było nic robić. Co było, to minęło, Monika znów się spóźniła.