Każda wyprawa do przychodni z dzieckiem to prawdziwy ból. Zwłaszcza, gdy dziecko jest chore, płacze i kaszle. Chcesz jak najszybciej dostać zalecenie od lekarza, receptę i wrócić do domu, zanim temperatura dziecka wzrośnie. Myślałam o tym, siedząc w kolejce.
Przyszłam sama, po zaświadczenie do przedszkola, bo dziecko wyzdrowiało, wstępnie zarejestrowałam się, ale i tak było dużo dzieci przeziębionych i chciałam im jakoś pomóc, więc pozwoliłam niektórym wejść przed sobą. Była tam kobieta z trzema córkami. Dziewczynki były bardzo podobne do siebie, ciągle pytały matkę, kiedy wracają do domu. Kobieta była rozdarta między nimi, co więcej, przyszła bez umówionej wizyty, czekając na okazję, żeby wejść do gabinetu, a ja zaproponowałem jej, żeby weszła przede mną.
Pozostałe osoby w kolejce nie były zadowolone. Matki tylko coś tam mówiły pod nosem, ale w kolejce siedziało dwóch ojców z synami. O ile się zorientowałam, byli to przyjaciele, zaskakująco szybko się porozumieli między sobą i zaczęli mnie hejtować, pytając, dlaczego omijam swoją kolejkę, przecież wszyscy się spieszą.
– Po to właśnie wymyślono rejestrację elektroniczną, młoda damo! Jeśli przepuści pani wszystkich, to na swoją wizytę spóźni się pani o trzy godziny!
Kobiety zaczęły przytakiwać mężczyzną, narzekając na mnie i udowadniając, że już nie zdążyłam na umówioną godzinę i mam iść na koniec kolejki…
Rozumiem, że wszyscy się spieszą, a przychodnia nie jest miejscem, w którym chce się długo siedzieć, ale warto mieć trochę sumienia i postawić się na miejscu innych. A co jeśli kiedyś ktoś z nich będzie musiał biec do lekarza po receptę, a nikt nie będzie chciał go przepuścić? Poza tym to od każdego zależy, czy wpuści kogoś przed siebie, czy nie. Ja po raz kolejny upewniłam się, że gdybym nie wpuściła tej mamy przed siebie, to nikt by jej nie wpuścił.
A czy Wy uważacie, że w przychodni można przepuścić osobę w kolejce, czy może jesteście przekonani, że każdy powinien iść na dokładną godzinę, po uprzednim umówieniu się i wtedy nie będzie takiego zamieszania?