Moja mama to wyjątkowa kobieta. Albo jest nieskończenie zajęta i nie ma minuty dla mnie i swojego wnuka, albo jest smutna i samotna i to nasza wina, że rzadko ją odwiedzamy. Mimo to nigdy nie chciała siedzieć z wnukiem. Zaraz po jego urodzeniu, gdy wypisano mnie ze szpitala, to teściowa pomagała mi w domu, bo mama miała swoje sprawy do załatwienia i nie bardzo chciała widzieć wnuka. Przegapiła nawet dwa razy z rzędu urodziny wnuka, widząc go sporadycznie, gdy sama ją odwiedzałam.
Po zakończeniu urlopu macierzyńskiego udało mi się wrócić do starej pracy, więc teściowa zajmowała się dzieckiem, ale ona ma też męża i własny dom.
– Dobrze by było, gdyby twoja mama też mogła nam jakoś pomóc – mówił od czasu do czasu mój mąż. – Niech chociaż przez tydzień popilnuje wnuka…
Ale moja mama nie chciała brać dziecka na tak długo. Nawet jeden dzień z wnukiem to było dla niej za dużo. Aż mój mąż wpadł na niesamowity pomysł – zaproponował, że wyśle moją matkę z wnukiem do dobrego sanatorium nad morzem. Jego matka sama chętnie by pojechała, ale ona i teść mieli już jakieś plany na czerwiec.
Moja matka początkowo nie bardzo chciała, ale ponieważ były to wakacje, a mój syn miał już pięć lat, zgodziła się. Wnukowi nie trzeba było gotować ani po nim sprzątać. Jedli do woli, wydawali pieniądze i byli nad morzem.
Cieszyła się takim czasem z wnukiem, a w sierpniu zaproponowała mi i mężowi, że weźmie wnuka jeszcze raz, jeśli zapłacimy za wyjazd na tydzień w góry. To było dość drogie, ale ok, tak zrobiliśmy dla dobra mojej mamy, dla dobra dziecka.
Mama i w październiku zaproponowała nam usługi “opiekunki” w zamian za wakacje za granicą, ale mój syn poszedł do przedszkola i nie wyślemy go na wycieczkę. Mama bardzo się na to obraziła, znów zaczęła nam odmawiać, gdy prosiliśmy o odebranie wnuka z przedszkola lub o opiekę nad nim w weekend.
Niedawno minęły szóste urodziny mojego syna, znowu musieliśmy go wysłać nad morze, tym razem z teściową i jej mężem, więc mama rzuciła się z tantrą na telefon do mnie. Ona, widzisz, prawie rok nie widziała wnuka, planowała, że znowu pojadą razem na wakacje. A to, że nie chciała go widzieć przez rok, to ma gdzieś.
Wiem, że mama mnie kocha, zawsze cieszy się, że przyjeżdżam i sama stara się mnie rozpieszczać, bo jestem jej jedynym dzieckiem, ale nie lubi swojego wnuka i udaje, że nie istnieje, dopóki nie stanie się dla niej w jakiś sposób przydatny. Nie rozumiem, skąd bierze się taka postawa. Mój mąż zakłada, że to przez niego – matka go nie lubi, więc traktuje wnuka chłodno. Ale ja wiem, że moja mama uwielbia mojego męża. Dlaczego więc z moim synem jest taka historia?
