Dlaczego matka Marka tak traktowała nasze dzieci, było dla mnie jasne – przede wszystkim nie lubiła mnie jako synowej. Nie zadowalałam jej pod żadnym względem. Z jakiegoś powodu uważała, że jestem z gorszej rodziny, że jestem biedna, bo moi rodzice pracowali w fabryce, a mąż teściowej był dyrektorem teatru. Ale moi rodzice zawsze żyli dobrze, mimo że każde z nich pracowało na dwa etaty. Mieliśmy dwupokojowe mieszkanie, balkon i wyjazdy nad morze.
Ale dlaczego moi rodzice, którzy zawsze życzyli mi jak najlepiej i nie mogli się doczekać wnuków, w końcu odmówili pilnowania bliźniaków, było dla mnie nie do pojęcia. Na początku bardzo pomogli mi teściowie.
Jako niemowlęta moje dzieci często przebywały u mojej mamy, ale kiedy podrośli i zaczęli być trochę niegrzeczni i gadatliwi, mama stanowczo odmówiła wzięcia ich. Ja już wtedy pracowałam, mój mąż też i nikt nie zamierzał rezygnować z pracy.
Oboje mieliśmy pretensje do naszych rodziców, że nie chcą nam pomóc, a ja miałam pretensje do mojej mamy o wiele bardziej. Ok, teściowa, od początku była zarozumiała, ale jak moja mama mogła mnie tak zostawić, wiedząc, że i tak jestem rozdarta między domem a pracą?
Nie chcieliśmy oddawać dzieci do żłobka w wieku trzech lat, więc postanowiliśmy zatrudnić nianię. Ale nie wytrzymała długo. Musieliśmy zatrudnić kolejną. A ona nie pracowała dłużej niż dwa tygodnie.
Każdy rodzic uważa, że jego dziecko jest złote, że to wszyscy wokół są źli, a nie nasze dzieci. Też tak myślałam. Do czasu, gdy musiałam zaprowadzić je do przedszkola. I wtedy wszystkie przedszkolanki zaczęły mówić, że chłopcy są niegrzeczni, okrutni. Nie umieją się porozumieć z innymi dziećmi, walczą tylko ze sobą.
Radziły nam, żebyśmy zabrali dzieci do psychologa, a ja po takich bezpośrednich uwagach zaczęłam zwracać uwagę na dzieci. Wcześniej nie zwracałam uwagi na to jak dzieci się zachowują, bo z powodu mojej pracy widywaliśmy się rzadziej, ale teraz rozumiem, dlaczego rodzice niechętnie siedzieli z wnukami. Nie chodzi o to, że za bardzo je rozpieszczaliśmy czy nigdy nie karaliśmy, po prostu gdzieś nam to umknęło i teraz staramy się je przywrócić na właściwe tory, zanim zacznie się szkoła. Może z czasem same babcie będą chciały przygarnąć bliźniaki, gdy zauważą zmianę w ich zachowaniu.