Boli mnie. Jestem w wielkim bólu. Wszystko tak szybko się zmieniło… byliśmy gotowi powitać na świecie naszą księżniczkę. Wszystko szło dobrze do 40 tygodnia i dwóch dni mojej ciąży. Wszystko zmieniło się nagle.
Co się stało z moim dzieckiem?
W poniedziałek rano było u mnie podejrzenie stanu preeklamptycznego (przedrzucawkowego). Mój mocz zawierał również duże ilości białka. Lekarz poprosił o zrobienie badania USG. USG wykazało, że przepływ krwi dziecka nie był dobry. Musieli również kontrolować moje ciśnienie krwi, aby nie doszło do konwulsji.
Dziecko walczyło, ustabilizowanie jej zajęło wiele godzin. Sytuacja pogorszyła się, gdy zacisnęła się pępowina na jej szyi. Ogólnie komplikacja goniła komplikację.
Skończyło się cesarką. Wszystko to trwało 18 godzin. Zbyt długo. Mała nie reagowała na próby ożywienia jej przez medyków.
Boli mnie widok mojej brzydkiej blizny bez mojego dziecka. Po ciąży trwającej prawie 40 tygodni jestem jedyną osobą na oddziale, która nie ma dziecka. To boli tak bardzo.
Chciałam szlochać, ale mój brzuch i blizna wciąż mi przeszkadzały. Nie byłam też w najlepszej kondycji fizycznej. Gdy tylko poczuję się lepiej, wypuszczę to z siebie. Potrzebuję tego. Choć mam wiele spraw na głowie, muszę być silna.
Błagałam lekarzy, żeby pozwolili mi ją zobaczyć. Zgodzili się. Moje dziecko było spore, miało zamknięte oczy. Mała ważyła 3,9 kg. Jej ciało było doskonale uformowane.
Byłaby sukcesem.
Staram się ukryć ból w moim sercu. Co dalej….