Moi rodzice zawsze byli wobec mnie bardzo wymagający. Czegokolwiek się podjęłam, chcieli ode mnie jak najlepszych wyników. Chodzili i błagali, żeby wysłano mnie na olimpiadę albo na jakieś zawody, mimo że nie potrzebowałam tego całego dodatkowego stresu. W pewnym momencie to właśnie oni nalegali, żebym uczyła się programowania. Podczas gdy inni dopiero zaczynali się go uczyć na studiach, ja miałam za sobą dwa kursy.
Dostałam się na studia i studiowałam za darmo, na trzecim roku udało mi się znaleźć pracę. Teoretycznie stać mnie na przeprowadzkę do wynajętego mieszkania, ale rodzice na to nie pozwalają. Chcą, żebym z nimi mieszkała, a dodatkowo pobierają opłatę za to, że “zawsze o mnie dbali i dobrze mną pokierowali”. Nie brzmi to jak wymuszenie, oddaję im część swoich zarobków, ale mama i tata ciągle o tym przypominają.
Na początku dawałam, bo pierwsza praca, pierwsze sukcesy, chciałam, żeby było miło. A potem zauważyłam, że rodzice czekają do mojej wypłatę, zastanawiają się kiedy ją dostanę, ile. A ja czułam się w obowiązku im dać, bo mieszkam w ich mieszkaniu i jadam na ich koszt.
Teraz sytuacja jest nieco inna – sama kupuję sobie artykuły spożywcze, sama sprzątam swój pokój, sama robię pranie. Myślę, że czas się wyprowadzić, ale rodzice już się przyzwyczaili, że dostają ode mnie pieniądze. Uważają, że to taka zapłata za moje “szczęśliwe” dzieciństwo. Jeśli próbuję opóźnić “wypłatę”, tata zaczyna pytać, czy dobrze sobie radzę w pracy.
Czy ktoś może mi doradzić, jak delikatnie przekazać rodzicom, że nie chcę już im płacić i nie muszę? Czy może dobrze będzie po prostu się od nich odsunąć i nie dawać już pieniędzy? Mam podejrzenie, że rodzice bardzo się obrażą na drugą opcję, ale tak będzie lepiej dla mnie, prawda? Więc wyprowadzka jest jedyną opcją, aby pozbyć się miesięcznych opłat i uczucia presji.
