Gdy dorastałam, moja mama nigdy nie pozwalała mi mieć zwierząt domowych. Chciałam mieć psa, ale mama krzyczała, że w domu będzie śmierdziało psem i nikt nie będzie wcześniej wstawał, żeby go wyprowadzić na spacer.
Pewnego dnia przyniosłam ze szkoły chomika, a mama kazała mi go zanieść z powrotem do koleżanki z klasy, która mi go dała.
Mama była przeciwna rybkom, żółwiom i wszystkiemu, co wymagało opieki. Uważała, że jestem zbyt leniwa i nieodpowiedzialna, a poza tym było tak, że sama nie lubiła zwierząt. Zawsze przeganiała podwórkowe koty, żeby nie kręciły się w pobliżu.
Jako dorosła osoba kupiłam kotkę. Była to bardzo piękna kotka bengalska. Kupiłam ją za duże pieniądze i chciałam odzyskać trochę pieniędzy poprzez późniejszą sprzedaż kociąt. Znalazłam w internecie dziewczynę, która miała kota, a potem czekałam na kocięta. Urodziły się dwa kociaki. Jednego sprzedałam od razu, a dziewczyna, która miała wziąć drugiego z jakiegoś powodu nie spieszyła się. A kotka rosła.
Nie miałam w planach trzymania jej u siebie, więc pomysł przyszedł jakoś sam – można było dać kotkę mamie i tacie.
Jak zawsze, nie była zachwycona. Miała z tatą wspaniałe życie, a tu kot, kuweta, jedzenie i dodatkowe koszty. Mama zagroziła, że wyrzuci kota na dwór, ale tata obiecał, że nie pozwoli na to.
Naprawdę bałam się, że mama, ze swoim temperamentem, może mu coś zrobić, ale czteromiesięczny kot potrzebował tylko półtora tygodnia, żeby rozkochać w sobie mamę.
– Przychodziła i mruczała … – mówiła mama, wspominając jak kotka zaczęła spać na jej nogach. – Tak żałowałam, że pozbawiłam cię tego w dzieciństwie. Psy, oczywiście, to straszne śmierdziele, ale koty… Myślę, że z nimi można sobie jeszcze poradzić.
Teraz moja mama nie wyobraża sobie życia bez kota. Zdarzają się nieprzyjemne chwile, kotka narozrabia, ale mama i tata są zachwyceni, że zawsze ktoś na nich czeka.
Więc proszę bardzo. Po prostu musieli spróbować i teraz są prawdziwymi wielbicielami kotów, tak jak ja!