Ojciec zabronił mi brać córkę na ręce. Według niego za bardzo rozpieszczałam jego wnuczkę

Moja córka niedawno zaczęła raczkować. Teraz, kiedy wychodzę z pokoju lub wychodzę na zewnątrz prosi, żeby ją wziąć na ręce. Ojciec ciągle powtarza: “Nie patrz na nią i nie bierz jej bo się przyzwyczai i później będzie ciężko ją odzwyczaić. Zostaw ją na podłodze, ona zrozumie”. Nie odpowiedziałam, tylko przytuliłam córkę. Wtedy też poważnie zastanowiłam się, czy nie jestem nadopiekuńcza. Bo ciągle ją przytulam, gdy płacze, pieszczę, mówię jej tylko miłe słowa, staram się nie besztać. Tak, może za bardzo ją kocham, ale nie potrafię inaczej. Daję mojej córce to, czego sama nie otrzymałam. Nie chcę, żeby wyrosła na takiego dziwaka jak ja. Nie znam swoich rodziców. Nigdy ich nie widziałam. Moja matka zmarła, gdy miałam rok, a rok później zostałam umieszczona w domu dziecka.

Dowiedziawszy się o tym, gdzie i w jakich warunkach przebywałem, moi obecni rodzice, czyli rodzina mojej wspaniałej ciotki, załatwili opiekę i zabrali mnie do swojego domu. Nie będę kłamać, nie było mi łatwo: mój ojciec był dość oschły, a matka pracowała od rana do nocy, aby utrzymać rodzinę. Nigdy mnie nie pieściła, nie mówiła, że jestem piękna, że jest dumna z moich osiągnięć w szkole, nigdy mnie nie przytulała. A ja tego pragnęłam najbardziej na świecie – miłości. Cóż mogłam zrobić, moja matka nie miała czasu na miłość. Wiedziałam, że tak naprawdę i ojciec i matka mnie kochają, ale nie okazują tej miłości.

Jestem dość towarzyska, uśmiechnięta, przeważnie w dobrym humorze. Ale tylko ja wiem, co dzieje się w środku. Obecnie jestem mężatką, wychowuję piękną, zdrową dziewczynkę. Jestem bardzo szczęśliwa z moim mężem. Kocha mnie, praktycznie nosi mnie na rękach, spełnia wszystkie prośby, a nawet pomaga w gospodarstwie domowym. Ale wciąż nie mogę pozbyć się tego uczucia, przeczucia i strachu, że znów będę sama i niekochana. W dzieciństwie tak bardzo brakowało mi miłości, że wisiałam na każdym chłopaku, który okazywał mi choćby najmniejsze zainteresowanie, lubiłam każdą osobę, która próbowała nawiązać ze mną kontakt. Przez 5 lat umawiałam się z prawdziwym kretynem. Bałam się od niego odejść, bo myślałam, że nikt mnie nie potrzebuje oprócz niego. Wszystko to było znane tylko mnie, fragmenty – mojemu mężowi. Myślę teraz, niech moja córka dostanie więcej miłości, niż na to zasługuje, wtedy może wyrośnie na szczęśliwego człowieka.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *